W ostatnim rozdziale ->
Jeden z głównych lekarzy wyszedł z sali,podbiegłem do niego i chwyciłem go za fartuch.
-Czy ona żyje ?!
-Robimy wszystko co w naszej mocy.
Już raz to słyszałem i zawiedli.Nie mogłem stracić kolejną osobę którą kocham
-Jeśli ona umrze,ja zabiję was.
Powiedziałem twardo po czym wypuściłem doktorka.Nie mogłem jej stracić,nie teraz kiedy wiem że ją kocham.
Nowy rozdział
Mijały tygodnie a Lily dalej była w śpiączce,lekarze nie widzieli już nadziei dla nich to był już KONIEC,ale nie dla mnie ona musiała żyć,po prostu musiała.Wszedłem do sali w której leżała,usiadłem na skraju łóżka i złapałem jej dłoń po czym mocno ścisnąłem.Chciałem ją zatrzymać przy sobie jak najdłużej.Miała bladą twarz ale jej usta wciąż były krwistoczerwone.Westchnąłem ,po woli traciłem nadzieję ale nadal jakaś część mnie wierzyła...wierzyła że Lily będzie żyć.Wstałem po woli i puściłem jej dłoń ,wyszedłem na zewnątrz.Wyjąłem papierosa z paczki,odpaliłem po czym mocno się nim zaciągnąłem.Jaki byłem ślepy.
Mogłem to wszystko naprawić póki jeszcze miałem czas.
Malik ty idioto.
Cały czas to zdanie wypowiadała moja podświadomość,ale cóż taka była prawda.Przydeptałem papierosa i zaciągnąłem jak najwięcej powietrza do płuc po chwili znowu znajdowałem się przy mojej księżniczce trzymając jej dłoń.
Ty zepsułeś ten związek.
Niszczyłeś ją od środka.
Wykorzystywałeś tym kim była.
Zmuszałeś jej do złych rzeczy.
Nie kochałeś jej.
Nie da się wybaczyć czegoś takiego.
-Wiem.
Po chwili zdałem sobie sprawę że wypowiedziałem to na głos.
Lily ^^
Promienie słońca docierały do moich oczu przez zamknięte powieki.Po chwili ostrożnie je otworzyłam.
Zobaczyłam Malika siedzącego na skraju łóżka ze spuszczoną głową,spojrzałam na rękę którą ściskał.
Lekko się poruszyłam sprawiając że wzrok chłopaka wylondował na mnie.
-Lily ty..ty żyjesz.
Zayn rzucił się na mnie i pocałował mnie w policzek . Nie sądziłam że kiedyś Malik ucieszy się na mój widok.
-Poczekaj idę po doktora !
Krzyknął chłopak po czym zniknął za drzwiami . Długo nie musiałam na niego czekać ale tym razem zjawił się z doktorem który cały czas powtarzał gdy mnie zobaczył.
-Cud,po prostu cud.
Podniosłam brew do góry nie świadoma niczego,brzydki zapach szpitalny docierał do moich nozdrzy a obskurny wygląd tego miejsca palił mi gałki oczne.Więc nic dziwnego że jak najszybciej chcę się wydostać.
-Ymm kiedy będę mogła wyjść ?
Zapytałam z przesadzoną grzecznością w głosie,doktor przez chwilę się zamyślił .
-Zrobimy kilka badań i się okaże.
Uśmiechnął się do mnie przyjaźnie ale ja nie miałam zamiaru tu siedzieć nie wiadomo ile hhohoho czego jeszcze . Dałam im cztery dni więcej tu nie wytrzymam . Lekarz wyszedł natomiast Zayn usiadł znowu obok mnie .
-Zayn co się stało ?
Chłopak bez dłuższego namysłu odpowiedział .
-Od czego by tu zacząć...
Przerwałam mu .
-Najlepiej od początku.
Po czym kontynułował swoją wypowiedź.
-Więc...
Chłopak zaczął opowiadać od momentu kiedy przyszedł mi na pomoc aż do dzisiaj .
Kilka dni później ***
Jak codziennie Malik przyszedł do mnie do szpitala w sumie to nie rozumiałam dlaczego aż tak się martwi może to poczucie winy ?
-Lekarz powiedział że jutro wychodzę...nareszcie.
Powiedziałam potulnie,cieszyłam się że nareszcie się stąd wydostanę,chłopak uśmiechnął się ciepło.
-Przyjadę po ciebie.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym,aż do czasu kiedy pielęgniarka poinformowała nas że czas wizyt się już skończył , ale ten czas nie ubłagalnie leci.Malik wyszedł a ja położyłam się spać.Byłam wykończona nawet nie wiem czym się tak zmęczyłam . Leżeniem ? Najdziwniejsze było to że śnił mi się on...Zayn.
---------------------------------------
Hej,no nareszcie rozdział mam nadzieję że nie jesteście źli że tak dawno nie było :(
Przepraszam was . Do następnego :)