środa, 11 czerwca 2014

15 . Marzenia sie spełniają.

Minęły dwadzieścia cztery dni pięć godziny i trzydzieści dwie minuty odķąd wyrzuciłam stąd Zayna , nie żebym liczyła czy coś.  Kolejny samotny dzień , powinnam sie cieszyć a tymczasem staje sie wrakiem człowieka . Co jest ze mną nie tak ?! Najpierw wyrzucam go z domu a potem chce aby wrócił . Woda się juz ugotowała zapażyłam herbatę i usiadłam wygodnie na sofie . Kolejne pudełko chusteczek i kolejne...i nastepne.
×××
Trzymałam numer Zayna juz od kilku minut w rece po chwili wyjęłam telefon i wstukalam liczby .  Przyłożyłam telefon do ucha po kilku sygnałach usłyszałam jego uwodzicielski głos.
-Lily ?
Chrząknęłam nieco zdenerwowana . Co ja właściwie robie ?
-Zayn czy ty nadal...no wiesz.
Chłopak potwierdzil a ja czulam jak moje serce przyspiesza . On.Nadal.Mnie.Kocha.
-To może jutro ?
Powiedziałam nie pewnie.
-Okej , bede o 8 . Do zobaczenia śliczna.
Uśmiechnęłam sie słysząc ze nazywa mnie śliczną . Cóż każdy zasluguje ma drugą szanse.
×××Kilka  miesiecy później
- O to nasz nowy dom.
Mulat pocałował mnie w czubek glowy i razem weszliśmy do pieknego domu.
Marzenia sie spełniają. 
______________________________________
T o juz koniec :( Dziękuje za 1748 wyświetleń i 54 komentarze ...mozecie spotkac mnie na nowym blogu ktory startuje w sobote Link . Dziekuje wszystkim czytelnikom . Miło by mi było gdybyście zostawili komentarz pod nowym opowiadaniem . I love you ♥ Wszystko ma swoj początek i koniec.  KONIEC ★ 

sobota, 7 czerwca 2014

Kilka słów od autorki xd

Heej xd Rozdział 15 ( ostatni) pojawi sie w środę nie bede klamac i po prostu wam powiem ze nie chcialo mi sie dodawac w tym tygodniu i prosze o wybaczenie. Dlaczego nie w poniedziałek ? Mysle ze wiecie ^^ Udanych zielonych *-* A we wtorek poprawki. Sroda sprawdzian ...a w czwartek mnie nie bedzie w domu. Dlategobw srode po szkole powinnam dodac , tak wiec do srody '-' Przepraszam za błędy '×'

poniedziałek, 2 czerwca 2014

14.Dopiero teraz zrozumiałem że...

Oglądaliśmy w skupieniu film gdy nagle nasze twarze niebezpiecznie blisko się zbliżyły , spojrzenie się spotkało . Jego zapach wdarł się do moich nozdrzy i to się stało. Nasze usta się spotkały,chłopak złapał mnie w biodrach i podniósł do góry.Po chwili odstawił mnie na blat nie przestając całować. Całowaliśmy się tak jakby od tego zależał los świata. W brzuchu tańczyły mi motyle , jego usta były takie słodkie...malinowe. Malik cudownie całował...stop. Położyłam ręce na jego torsie i pchnęłam go mocno.
-Umm... Zayn co my robimy ?
Chłopak popatrzył na mnie ździwiony. Po czym uśmiechnął się cwaniacko.
-Jak to co ...?
Malik przejechał palcem po dolnej wardzę . Aww jaki on piękny. Nie ! On mi się nie podoba !
-Zayn przez ciebie ludzie myśleli o mnie jako o narkomance ! Przepraszam ale nie potrafię ci wybaczyć. Już nigdy nie będzie tak jak na początku.
Chłopak skinął głową .
-Masz rację , szkoda że dopiero teraz zrozumiałem że cię koch...zresztą nie ważne żegnaj. Gdybyś czegoś potrzebowała tutaj masz mój nowy numer.
Kocham tego gifa ! XD

Wcisnął mi karteczkę w rękę i wyszedł trzaskając drzwiami. Czy on chciał powiedzieć że mnie kocha ? Zresztą nie ważne i tak już go nie ma . Usiadłam na kanapie i położyłam się wygodnie po czym najwyraźniej zasnelam . To był męczący dzień.
                      ***
-Zayn co to ma znaczyć ? Zayn ! Zayn gdzie jestes ?
Zaczęłam panikować ale najwyraźniej chłopak mnie opuścił..wystawił.
- Umm co się stało ?
Policjanci pokazali mi jakąś paczuszke z białym proszkiem.
-Znaleźliśmy u pani narkotyki.
Przęknęłam gule w gardle a moje oczy wydęły się w zdziwieniu.
-Co ?!
Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam ale...Zayn po mnie wróci nie mogę go wsypać.
-Yyy tak ,ale...ale to nie moje.
Policjanci spojrzeli po sobie po czym związali mi ręce i pociągneli ze sobą. Gdzie w tym czasie był Zayn ?

                     ***
Obudziłam się cała zalana potem kolejny sen z serii ,,Moja przeszłość" . Tak właśnie zawiodłam się na Zaynie. Potem trafiłam na odwyk. Po moim policzku spłynęła łza którą szybko otarłam . Nie chce już o tym myśleć. Spojrzałam na zegar druga w nocy. Wtuliłam się w poduszkę i próbowałam zasnąć na szczęście się udało.
-------------------------------
Wiem i bardzo was przepraszam . Miałam dodać w niedzielę lub sobotę ,ale piątek-sobota nie było mnie w domu . Przepraszam , sami rozumiecie . Dzisiaj jeszcze miałam 2 sprawdziany więc niedzielę spędziłam na uczeniu się a potem poszłam na ,,Dzień Dziecka '' do nas . Przepraszam was jeszcze raz :)

środa, 28 maja 2014

13.Walka na poduszki.

Bardzo was przepraszam,radzę przeczytać sobie poprzedni rozdział bo zapewne już nie pamiętacie .

Ostrożnie otworzyłam oczy.
Nic się nie zmieniło dalej byłam w tym okropnym szpitalu na szczęście dzisiaj miałam wyjść,Zayn obiecał po  mnie przyjechać. A co będzie dalej ?! Moje życie to jeden wielki kłębek,wszystko jest skomplikowane . Jakby ktoś zawiązał węzełki po obu stronach mojego życia i już nie pozwolił wyjść z czasu kiedy wszystko się wali . Wrzuciłam ostatnie rzeczy do torby i usiadłam na łóżku . Lekarz wszedł do sali i dał mi wypis .
Mijały sekundy...minuty...godziny,a Zayna nie było . Może wypadło mu coś ważnego .
Co ty sobie myślisz Lily ?
Nic,tylko...tylko.
Myślisz że on cię kocha ?! 
Jeśli tak to jesteś w błędzie.Ocknij się w końcu.
Może wypadło mu coś ważnego , takie przypadki się zdarzają.
STOP ! Nie ma go tu.
Czekasz już kilka godzin .
Naprawdę ?!
Wierzysz że przyjedzie ?
On tutaj nie przyjedzie ...wystawił mnie , co ja sobie myślałam . Podniosłam torbę i wyszłam z hukiem z sali.
Jak on mógł mnie tak okłamać ?! Usiadłam na torbie i czekałam ...w sumie nie wiem na co ? Na zbawienie że ktoś się zatrzyma i mnie podwiezie do domu ? Zaczął padać deszcz. Gorzej być nie może ! Nareszcie ! Ktoś się zatrzymał . Wsiadłam do czarnego BMW i rzuciłam torbę na siedzenie obok .
-Mogłaś przemoknąć Black .
Zadrwił...no właśnie ON.ZAYN.TAK TEN WKURZAJĄCY ZAYN.Jednak może być gorzej . Że też musiałam na niego trafić a może to dobrze ?

***
Zatrzymaliśmy się koło mojego mieszkania . Chłopak zamknął drzwi i jak gdyby nic szedł za mną . Po kilku minutowym poszukiwaniu kluczy odnalazłam zgubę i otworzyłam mieszkanie . Już chciałam zamknąć drzwi kiedy TEN PAN zatrzymał je nogą .
-No weź , nie wpuścisz mnie ?
Uśmiechnął się cwaniacko , co jemu tak do śmiechu .
-Nie.

Burknęłam , chłopak tylko się uśmiechnął i wszedł do środka . Serio ? Powiedziałam chyba nie . N.I.E.
Usiadł wygodnie na kanapie . Zrobiłam popcorn i usadowiłam się obok . Włączyłam jakiś film który okazał się całkiem niezły .To trochę dziwne że on tutaj jest a ja mu na to pozwalam . W ogóle ta sytuacja jest dziwna.Chłopak patrzył na mnie przez co się zarumieniłam . ZROBIŁ TO SPECJALNIE ! Sięgnęłam po poduszkę którą miałam najbliżej i rzuciłam w niego po czym rozpoczęła się walka...walka na poduszki. Opadliśmy na kanapę łapiąc jak najwięcej powietrza do płuc po czym znowu skupiliśmy się na filmie. Ale z tego Malika palant.On jest dziwny . Wcześniej był dla mnie taki oziębły a od kąt trafiłam do szpitala stał się taki ...taki miły . A on nie jest miły ! Zresztą nie ważne.Oglądaliśmy w skupieniu film gdy nagle nasze twarze niebezpiecznie blisko się zbliżyły , spojrzenie się spotkało . Jego zapach wdarł się do moich nozdrzy i...
------------------------------------
Nareszcie rozdział . Został(y) jeden lub dwa rozdział . To tyle do następnego :*

piątek, 16 maja 2014

12.Cud.

W ostatnim rozdziale ->
Jeden z głównych lekarzy wyszedł z sali,podbiegłem do niego i chwyciłem go za fartuch.
-Czy ona żyje ?!
-Robimy wszystko co w naszej mocy.
Już raz to słyszałem i zawiedli.Nie mogłem stracić kolejną osobę którą kocham
-Jeśli ona umrze,ja zabiję was.
Powiedziałem twardo po czym wypuściłem doktorka.Nie mogłem jej stracić,nie teraz kiedy wiem że ją kocham.
Nowy rozdział 
Mijały tygodnie a Lily dalej była w śpiączce,lekarze nie widzieli już nadziei dla nich to był już KONIEC,ale nie dla mnie ona musiała żyć,po prostu musiała.Wszedłem do sali w której leżała,usiadłem na skraju łóżka i złapałem jej dłoń po czym mocno ścisnąłem.Chciałem ją zatrzymać przy sobie jak najdłużej.Miała bladą twarz ale jej usta wciąż były krwistoczerwone.Westchnąłem ,po woli traciłem nadzieję ale nadal jakaś część mnie wierzyła...wierzyła że Lily będzie żyć.Wstałem po woli i puściłem jej dłoń ,wyszedłem na zewnątrz.Wyjąłem papierosa z paczki,odpaliłem po czym mocno się nim zaciągnąłem.Jaki byłem ślepy.
Mogłem to wszystko naprawić póki jeszcze miałem czas.
Malik ty idioto.
Cały czas to zdanie wypowiadała moja podświadomość,ale cóż taka była prawda.Przydeptałem papierosa i zaciągnąłem jak najwięcej powietrza do płuc po chwili znowu znajdowałem się przy mojej księżniczce trzymając jej dłoń.
Ty zepsułeś ten związek.
Niszczyłeś ją od środka.
Wykorzystywałeś tym kim była.
Zmuszałeś jej do złych rzeczy.
Nie kochałeś jej.
Nie da się wybaczyć czegoś takiego.
-Wiem.
Po chwili zdałem sobie sprawę że wypowiedziałem to na głos.
Lily ^^
Promienie słońca docierały do moich oczu przez zamknięte powieki.Po chwili ostrożnie je otworzyłam.
Zobaczyłam Malika siedzącego na skraju łóżka ze spuszczoną głową,spojrzałam na rękę którą ściskał.
Lekko się poruszyłam sprawiając że wzrok chłopaka wylondował na mnie. 

-Lily ty..ty żyjesz.
Zayn rzucił się na mnie i pocałował mnie w policzek . Nie sądziłam że kiedyś Malik ucieszy się na mój widok.
-Poczekaj idę po doktora !
Krzyknął chłopak po czym zniknął za drzwiami . Długo nie musiałam na niego czekać ale tym razem zjawił się z doktorem który cały czas powtarzał gdy mnie zobaczył.
-Cud,po prostu cud.
Podniosłam brew do góry nie świadoma niczego,brzydki zapach szpitalny docierał do moich nozdrzy a obskurny wygląd tego miejsca palił mi gałki oczne.Więc nic dziwnego że jak najszybciej chcę się wydostać.
-Ymm kiedy będę mogła wyjść ?
Zapytałam z przesadzoną grzecznością w głosie,doktor przez chwilę się zamyślił .
-Zrobimy kilka badań i się okaże.
Uśmiechnął się do mnie przyjaźnie ale ja nie miałam zamiaru tu siedzieć nie wiadomo ile hhohoho czego jeszcze . Dałam im cztery dni więcej tu nie wytrzymam . Lekarz wyszedł natomiast Zayn usiadł znowu obok mnie .
-Zayn co się stało ?
Chłopak bez dłuższego namysłu odpowiedział .
-Od czego by tu zacząć...
Przerwałam mu .
-Najlepiej od początku.
Po czym kontynułował swoją wypowiedź.
-Więc...
Chłopak zaczął opowiadać od momentu kiedy przyszedł mi na pomoc aż do dzisiaj .
Kilka dni później ***
Jak codziennie Malik przyszedł do mnie do szpitala w sumie to nie rozumiałam dlaczego aż tak się martwi może to poczucie winy ?
-Lekarz powiedział że jutro wychodzę...nareszcie.
Powiedziałam potulnie,cieszyłam się że nareszcie się stąd wydostanę,chłopak uśmiechnął się ciepło.
-Przyjadę po ciebie.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym,aż do czasu kiedy pielęgniarka poinformowała nas że czas wizyt się już skończył , ale ten czas nie ubłagalnie leci.Malik wyszedł a ja położyłam się spać.Byłam wykończona nawet nie wiem czym się tak zmęczyłam . Leżeniem ? Najdziwniejsze było to że śnił mi się on...Zayn.
---------------------------------------
Hej,no nareszcie rozdział mam nadzieję że nie jesteście źli że tak dawno nie było :(
Przepraszam was . Do następnego :)

środa, 14 maja 2014

...WYJAŚNIENIA ...

HEJ *** Jak zauważyliście to nie jest nowy rozdział . Dlaczego nie ma rozdziału ?
Nie mam weny , próbuję coś napisać za chwilę czytam to i wtedy wydaje mi się to bezsensu i usuwam.
I tak samo w kółko... mam już tak od tygodnia . Przepraszam was,bo rozdział powinnam dodać w niedzielę ale nie dałam,właśnie dlatego ( wyżej ). Bardzo przepraszam <> Rozdział powinien się pojawić w piątek,sobotę lub ewentualnie niedzielę ^^

poniedziałek, 5 maja 2014

Proszę nie pomijaj .

...............
Z góry mówię że to nie jest rozdział.
Chciałabym was prosić o to żebyście zaglądnęły na Butterfly i zostawił komentarz,jeżeli nie będzie wam się podobał napiszcie mi to tutaj.To dla was chwilka a być może wam się spodoba XD ( na razie bohaterowie )

Teraz odnośnie tego bloga ^^
Jak już pisałam zbliżamy się do końca , więc mam takie pytanie .Ostatnio przeglądałam blogi które się już skończyły i często jest tam coś takiego : Zakończenie Smutne , Zakończenie Wesołe . Są dwa XD Więc zastanawiam się czy też tak zrobić czy dać samo wesołe zakończenie ?
Dziękuję za uwagę ;) Do następnego ",,"<>
 

niedziela, 4 maja 2014

11.Ona musi żyć.

Uśmiechnął się lekarz ,ale mi nie było do śmiechu w tej sytuacji.Przed oczami cały czas miałem jej twarz.Uśmiech który rozpromieniał jej buźkę,oczy które dawały nadzieję.W jednej sekundzie to straciłem ale teraz mogę to stracić na zawsze. Nie mogłem wciąż zrozumieć dlaczego taki mały punkt znaczy tak
wiele . Czy w moim sercu tkwi jakiś odłamek miłości ? Czy tak miłość nigdy nie zgasła ? Nie mogę jej już kochać , a jednak chyba tak właśnie jest . Wydawało mi się że to tylko kolejna miłość,ale nie potrafiłem bez niej żyć. Jest jak tlen,bez niej duszę się w tym ponurym świecie,ale teraz mogę ją stracić...na zawsze. Schowałem twarz w rękach,od kilku lat pierwszy raz czułem się winny.Poczułem czyjąś dłoń na ramieniu,podniosłem głowę i zobaczyłem pzyjaciela.
-Zależy ci na niej ?
Zacząłem się śmiać ale to był mój przyjaciel i wiedział kiedy udaje a kiedy nie .
-Nie wiem Liam.Nie może mi na niej zależeć,mi na nikim nie zależy . A jednak jest inaczej...dziwnie.
Wyznałem zgodnie z prawdą,naprawdę już nic nie wiedziałem oprócz jednego...ONA MUSI ŻYĆ.
Wtedy sobie coś uświadomiłem .
-Tobie też zależy ?
Chłopak uśmiechnął się pytająco , ale wiedział że i tak mnie nie oszuka więc szybko wyznał prawdę. Skinął twierdząco głową a między nami powstała cisza,ale Liam po chwili dodał.
-Nie chcę niszczyć naszej przyjaźni,chociaż czasami mam ochotę ci przywalić za to co jej zrobiłeś. Chłopak szturchnął mnie w bok.To nie było takie łatwe jak się wydawało.
Kilka dni później ###
Black była dalej ie przytomna,jak codziennie poszedłem do niej do szpitala.Wszedłem do sali w której leżała,usiadłem na skraju łóżka i wpatrywałem się w jej twarz.Tak bardzo chciałem żeby się obudziła ...czy to tak wiele ?!
LILY ^^
Piętnastolatka biegła ulicą nie zwarzając na pędzący w jej stronę samochód.
Nagle upadła,podniosła się i ujrzała przed sobą na oko trzydziestoletniego mężczyznę.
-Dziękuję.
Szepnęła speszona dziewczyna,wiedziała,że musi mu jakoś podziękować tylko jak ?
-Nie dziękuj,powiecmy że wisisz mi przysługę.
Dziewczyna skinęła twierdząco głową a nieznajomy bohater zniknął za zakrętem.
***
Otworzyłam oczy w głowie mi się kręciło.Gdzie ja jestem ?
Na skraju łóżka siedział Zayn.
-Za...Zayn gdzie ja jestem ?
Ledwo co wydukałam,chłopak ścisnął moją rękę.Powieki znów stawały się ciężkie.
-Lily nie odchodź .
Słyszałam błaganie Zayn'a.
-Nie mogę tego powstrzymać.
Próbowałam z całych sił ale na nic.Znowu odleciałam.
Zayn ^^
Lily zamknęła oczy a aparatura zaczęła pikać,zawiadomiłem lekarza , który kazał mi wyjść z sali.Wzieli moją księżniczkę i gdzieś pojechali.
-Proszę się przesunąć,musimy ją ratować !
***
Jeden z głównych lekarzy wyszedł z sali,podbiegłem do niego i chwyciłem go za fartuch.
-Czy ona żyje ?!
-Robimy wszystko co w naszej mocy.
Już raz to słyszałem i zawiedli.Nie mogłem stracić kolejną osobę którą kocham
-Jeśli ona umrze,ja zabiję was.
Powiedziałem twardo po czym wypuściłem doktorka.Nie mogłem jej stracić,nie teraz kiedy wiem że ją kocham.
---------------------
I jak ? XD Zapraszam na mojego nowego bloga : http://butterfly-ff.blogspot.com/ 
Kiedy pojawi się pod bohaterami min.7 komentarzy dam rozdział 1 :P 
Odnośnie tego bloga , powoli zbliżamy się do końca . Blog był planowany na 15-18 rozdziałów i tak też zostanie . Wolicie długie rozdziały i wtedy będzie 15 czy krótsze i będzie 18 ?



niedziela, 27 kwietnia 2014

10.To mogłem być ja .

W życiu nigdy nie było,nie jest 
i nie będzie łatwo.
Przyzwyczaja się do tego.

Nagle zauważyłam jak cień tak cień z nożem w ręku zbliża się do Zayna.
-UCIEKAJ !
 Krzyknęłam ile sił w płucach , dziewiętnastolatek szybo się obrócił . Niestety nóż już pędził w jego stronę,w ostatnie chwili odskoczył na bok . Oczy same się zamykały , nie chciałam tego ale nie potrafiłam już z tym walczyć.NASTĄPIŁA CIEMNOŚĆ.

Zayn ^^
W mojej głowię panował mętlik , nóż trafił w Lily . Co mam teraz zrobić ? Ratować ją  ? Walczyć ? 
Uciekać ? Z jego głowy spadł kaptur ...Mike-mój najgorszy wróg. Miałem ochotę go zabić za to że trafił w Lily . Podeszłam do chłopaka ale nim się obejrzałem to ja leżałem na podłodze . Zaczął mnie obkładać pięściami , zobaczyłem Liama który zepchnął go ze mnie , wtedy zaczęła się walka...na śmierć i życie.Uderzałem go ...cios za ciosem ,ale to nie był prosty przeciwnik . Po chwili udało się go pokonać ? 
Wziąłem Lily musiałem z nią jechać do szpitala .
***
Siedziałem na korytarzu czekając na jakieś wiadomości od lekarza.To wszystko moja wina,gdybym się nie przesunął to mnie trafił by tak jak chciał . Ręce mi drżały , ze zdenerwowania przygryzłem wargę a z niej pociekła czerwona ciecz . Pierwszy raz tak się o kogoś martwiłem.Zauważyłem lekarza który właśnie wychodził z sali , podbiegłem do niego .
-Co z nią ?!
Lekarz wyswobodził się z moich rąk , i zaczął mnie uspokajać.
-Spokojnie , jeszcze nic nie wiemy.Stan dziewczyny jest stabilny.
Uśmiechnął się lekarz ale mi nie było do śmiechu w tej sytuacji . Przed oczami cały czas miałem jej twarz.

-----------------------------
Zdziwieni że rozdział tak szybko ? Prooooooszę komentujcie .

czwartek, 24 kwietnia 2014

9.Na ratunek ...tobie ?

Marzę o cof­nięciu cza­su. Chciałbym wrócić na pew­ne roz­sta­je dróg w swoim życiu, 
jeszcze raz przeczy­tać uważnie na­pisy na dro­gow­ska­zach 
i pójść w in­nym kierunku.-Janusz Leon Wiśniewski
 Uśmiechnęłam się pod nosem,to mogła być moja jedyna i niepowtarzalna szansa.Sznury się rozluźniły a ja krzyknęłam w duchu ,,TERAZ !'' Wyrwałam się z ich rąk i biegłam ile sił w nogach chciałam trochę opatrzeć miejsce bo nie wiedziałam gdzie biec ale nie było na to czasu,otworzyłam jakieś i drzwi i czułam już zimny powiew wiatru gdy nagle poczułam ogromny ból , dostałam czymś w głowę ! A po chwili była tylko ciemność , nogi miękły a oczy się zamykały...co za pech.
***
Otworzyłam oczy nadal znajdowałam się w tym obskurnym pomieszczeniu rozumiem,że Zayn potrzebuje czasu , ale ja tu już dłużej nie wytrzymam ! Do pokoju wszedł Dean , znowu ...po prostu teraz nienawidzę go jeszcze bardziej . Podniósł mój podbródek i zaczął drwić.
-Może chcesz coś na ból głowy ? O chyba już mi się skończyły wszystkie pastylki.
Miałam go już dość , w życiu są chwile których się nie żałuje i to była jedna z tych chwil.
Kopnęłam go w kroczę a on zaczął się zwijać z ból , szczerze poprawił mi ten widok choć trochę humor.

Zayn^^
Szłem uliczkami Londynu już prawie wszystko było gotowe,w sumie to dlaczego ja ją ratowałem ?
Nie powinnem,do niczego nie była mi potrzebna.Czy ja coś do niej czułem ? Nie...tak...może.Nie wiem.
Było coś w niej co mnie intrygowało , nie pozwalało zostawić. Ciągle pakowała się w tarapaty a ja mogłem ją po prostu zostawić...ale nie musiałem jej pomóc ! Dlaczego ? To uczucie było dziwne ale to nie mogła być miłość,bo...bo ja nie potrafię kochać.Czy taka mała osóbka jak Lily Black może znaczyć dla mnie aż tak wiele ? STOP ! Uspokuj się Zayn ! O czym ty człowieku w ogóle  myślisz ?! Skarciłem się w myślach.
Już prawie wszystko było gotowe,Liam zrzucił mi linę z góry i zacząłem się po niej wspinać...

Lily^^
Miałam tego już dość ! Choć dalej nie mogłam przestać chichotać ...Dean po prostu tarzał się na podłodzę z bólu.A potem wyszedł patrząc na mnie groźnie.Nagle zobaczyłam ,że drzwi się otwierają i kogo w nich ujrzałam ...ZAYNA.
-Zayn co ty tutaj robisz ?!
Chłopak uśmiechnął się po czym powiedział .
-Ratuję cię .
Nagle zauważyłam jak cień tak cień z nożem w ręku zbliża się do Zayn.
-UCIEKAJ !
--------------------------
I jak podoba się ? Komentujcie...proszę ? Tak bardzo proszę ,żeby ten kto czyta skomentował nawet zwykłym,,1''czym kolwiek.Do następnego !

 
 

środa, 16 kwietnia 2014

8.Wyjście awaryjne ?

-Kim jesteś ?!
Krzyknęłam już któryś raz z kolei, serce biło sto razy na minute ale nikt nie odpowiedział . Wydawać się może że jestem dziwna że krzyczę do nikogo , ale on tu był czułam jego obecność . Słyszałam jak oddycha . Ale kim był ?
Tego nie wiedziałam.
Odszedł słyszałam jak zatrzasnął za sobą drzwi , w mojej głowie rodziły się tysiące nowych pytań na które wciąż nie znałam odpowiedzi . Usłyszałam brzęk , nie wiem jak to nazwać ...wybaczcie .
Wtedy przypomniałam sobie że w tylnej kieszeni miałam telefon , chciałam go wyjąć , ale trudno to zrobić ze związanymi rękoma możecie mi uwierzyć . Po kilku próbach udało się,otrzymałam wiadomość.
Hahahaha nie oszczędził sobie tego znowu,tak bardzo miałam ochotę odpisać mu ,,bez łaski'' ale w tej sytuacji tylko on mógł mnie ,,uratować''. Był moim wyjściem awaryjnym.
Dalej nie wierzyłam w to co napisałam . JA.GO.O.COŚ.POPROSIŁAM.!. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź bo naturalnie niedługo mój telefon znowu wydał ten dziwny dźwięk.
No to chyba nie moja wina że nie wiem gdzie mnie zaciągnięto , włożyłam jakoś telefon z powrotem do tylnej kieszeni.Nie miałam  nic do roboty , aż do czasu kiedy wielkie drzwi się otworzył i znowu ktoś wszedł do pomieszczenia , tym razem jednak nie odzywałam się .
-Ohh Lily,myślałaś że mi uciekniesz ?
Mężczyzna podniósł mój podbródek kojarzycie kto to może być ? Tak to Dean,czy Rob mógł mieć z tym coś wspólnego ? Nie ...on by nie. Nie wiedziałam już nic.KOMPLETNIE.NIC.
-Dean.
Syknęłam ale w odpowiedz słyszałam tylko jak parsknął śmiechem a potem  krzyknął do poddanych ?
Nie wiem jak ich określić.
-Rozwiązać ją !
Uśmiechnęłam się pod nosem,to mogła być moja jedyna i niepowtarzalna szansa.Sznury się rozluźniły a ja krzyknęłam w duchu ,,TERAZ !''
-------------------------------------
No hello jak wam się podoba ? Wiem wiem krótki,ale chciałam już wam coś dać .W święta postaram się coś dodać ale nie obiecuję . A jak już jestem to życzę wam wspaniałych świąt i oczywiście mokrego poniedziałka !




czwartek, 10 kwietnia 2014

7.2/2 W końcu był moim przyjacielem.



Otworzyłam powieki a moim oczom ukazał się mężczyzna w czarnym kapturze, obrócił się w moją stronę, ale nadal nie mogłam dostrzec jego twarzy.
- Zawołaj mi tu twojego zasranego pracodawcę i niech lepiej przyniesie sobie tarcze skoro wyręcza się innymi.
Prychnęłam i wtedy zobaczyłam jego oczy, w których płonęły ognie. Gdybym, chociaż raz nie była sobą teraz bym tu nie siedziała. Chłopak zbliżył się do mnie i uderzył mnie w twarz. Obraz się rozmazał a po policzku spływały łzy, jakim prawem?! Traciłam widok z oczu a po chwili widziałam tylko ciemność.
***Kilka godzin wcześniej.
Poprawiłam swoją czerwoną kieckę i weszłam do środka. Szukałam wzrokiem Roba, czyżby nie przyszedł? Po chwili dostrzegłam machającą mi dłoń , uśmiechnęłam się na ten widok i podeszłam do stolika przy którym siedział mój przyjaciel .
-Cześć, długo czekałeś ?
Zapytałam i usiadłam naprzeciwko niego , chłopak posłał mi uśmiech i pokręcił przecząco głową . Uwielbiałam jego uśmiech jednak nigdy nie równał się on z uśmiechem Zayna…nie Zayna już nie ma .  Podeszła do nas kelnerka , wyjęła notes i czekała na zamówienie. Przyjaźnie się uśmiechała ale tylko do Roba , odchrząknęłam nieco zirytowana tą sytuacją.
-Poproszę danie specjalne i butelkę dobrego wina a ty co chcesz Lily ?
Zapytał , ale kelnerka nie zwróciła nawet na mnie uwagi cały czas przyglądała się Robowi i puszczała mu jakieś zalotne uśmieszki . Chrząknęłam tak że nawet teraz ona zwróciła swoją uwagę na mnie lekko poirytowana , też mi coś .
-Ja poproszę to samo .
Dziewczyna zanotowała w zeszycie , posłała jeszcze jeden uśmieszek oczywiście nie do mnie po czym obróciła się i odeszła . Uff przyznam że mnie zdenerwowała ale na szczęście oddaliła się już na bezpieczną odległość.
-No więc co robiłeś przez te kilka lat ?
Uśmiechnęłam się przyjaźnie a kelnerka przyniosła nam wino ,upiłam łyk i skupiłam wzrok na Robie czekając na odpowiedź.

-Skończyłem szkołę a potem zacząłem pracę żeby zgromadzić środki i przyjechać do ciebie.
Zaczerwieniłam się , upiłam kolejny łyk żeby nie zwracać uwagi na moje piekielnie czerwone policzki.
-Uhm a gdzie pracowałeś?
Chłopak upił łyk swojego wina widziałam w jego oczach zakłopotanie co wydało mi się dziwne ale po chwili odpowiedział.
-No, pewnie się zdziwisz, ale ja byłem…uhm...mechanikiem.
Wydało mi się to trochę dziwne ale postanowiłam nie wnikać kiwnęłam głową i upiłam kolejny łyk. Przez to zaczęło nurtować mnie to co powiedział mi Zayn i…i po prostu musiałam znać prawdę.
-Rob czy ty jesteś ummm…synem Deana ?
Chłopak nie zastanawiał się nad odpowiedzą westchnął smutno po czym zaczął mówić.
-Lily nie chciałem ci mówić bo wiem jak nienawidzisz mojego ojca nie chciałam żebyś porównywała mnie do niego…nie chciałem cię stracić ,ale tak jestem syna tego dupka.
Miałam ochotę wyjść ale może on wcale nie kłamał , nigdy mnie jeszcze nie okłamał. Może naprawdę nie jest taki jak ojciec . Nie powinnam go skreślać tylko ze względu na jego ojca.
Po za tym był moim przyjacielem , kiwnęłam twierdząco głową a on wypuścił powietrze z ust. Miałam wrażenie że jemu też zależy.
-Przepraszam Lily ale muszę wyjść na chwilę na zewnątrz.
Znowu tylko kiwnęłam twierdząco , chłopak uśmiechnął się i wyszedł . Po chwili do pomieszczenia wparował chłopak w czarnym kapturze i usiadł naprzeciwko mnie .
-Przepraszam , ale tu jest zajęte.
Mężczyzna uśmiechnął się cwaniacko i szepnął mi do ucha .
-Nie długo.
Nie zrozumiałam aż do chwili upiłam łyk wina i poczułam że słabnę spojrzałam wyżej to ten koleś mi coś wsypał . A dalej już nic nie pamiętam.
--------------------------------------------
Znowu coraz mniej komentujecie :( 
Nie mam zamiaru jeszcze kończyć ale chciałabym zapytać jaki chcecie koniec smutny czy szczęśliwy ?
Nie mam za dużo czasu bo robię zwiastun próbnym :D Życzcie mi szczęścia żeby mnie przyjęto :) A tak w ogóle gdyby ktoś z was chciał zwiastun to zapraszam do siebie Kliknij ...Link do mojej podstrony :D
Dobra już nie zanudzam do następnego ^^

sobota, 5 kwietnia 2014

7.1/2.Nic się nie zmieniłaś.

Pip...pip...pip sięgnęłam ręką by wyłączyć zegarek,który przez przypadek zrzuciłam.Leniwie wstałam z łóżka i postanowiłam wziąć zimny prysznic.
Ubrałam miętowe rurki i podkoszulek z napisem
I love sweets ... VERY .Włosy spięłam w niechlujnego koczka.Nie wyglądałam powalająco ,ale nie potrzeba mi było tak wyglądać.Wyjęłam jogurt wiśniowy...tylko to miała w lodówce.Wypuściłam kłębek powietrza z ust.Nie miałam nic dziś do roboty...czas zająć się mieszkaniem.
Zarzuciłam czarną bluzę i wyszłam na ,,zakupy''.
Szłam ulicami Londynu a wiatr spowodował,że zaciągnęłam bluzę na drżące z zimna ręce .Otworzyłam wielkie drzwi supermarketu i weszła do środka a moje ciało oblało przyjemne ciepło. Wzięłam wózek i szybko przemierzałam regały wrzucając do wózka artykuły sporzywcze . Włożyłam cztery paczki chipsów i pędem pobiegłam do kasy.Kobieta szybko mnie obsłużyła i już byłam w drodzę do domu.Na chwile jeszcze weszłam do kawiarni po moją ulubioną kawę.Usiadłam przy stoliku i czekałam na realizację zamówienia . Po czułam na szyi zimny oddech a do moich nozdrzy dotarł zapach męskich perfum pomieszanych z tytoniem.
-Czego chcesz Zayn ?
Warknęłam na co chłopak wykrzywił twarz w grymasie.
Obszedł do okoła i siadł na przeciwko mnie.No jego to się tu najmniej spowdziewałam.Chłopak uśmiechnął się cwaniacko i zaśmiał się ukazując szereg swoich idealnie białych zębów.
-Oj mała,głupiutka Lily.
Uniosłam do góry brew , nie zrozumiałam o co mu chodziło czyżby znowu zaczynał.
-Dlaczego głupiutka ?
Chłopak prychnął i spojrzał na mnie z niedowierzaniem.Przeczesał palcami włosy i po chwili łaskawie raczył odpowiedzieć na moje pytanie.
-Ty naprawdę nic nie wiesz ?
Pokręciłam przecząco głową jego kąciki ust lekko podniosły się do góry . A zapach wiercił dziurę w moich nozdrzach,a gdzie jego kolega ? Malik przyszedł bez obstawy.
-Rob jest synem Deana przyjechał tu po ciebie a nie dla ciebie Lily.
Próbowałam powstrzymać chichot ale nie mogłam.Po chwili wybuchłam śmiechem a Malik obdarzył mnie morderczym spojrzeniem.

-Dlatego nie możesz iść z nim nigdzie.
Nacisnął na słowo ,,NIGDZIE'' naprawdę myślał że go posłucham.Niby taki bystry a taki głupi.
-Nie możesz mi niczego bronić , nie wież gdyby jednak to była prawda poradzę sobie.Nie potrzebuje twojej opieki okey ?
Chłopak uśmiechnął się podejrzliwie po czym wysyczał do mojego ucha.
-Zachowujesz się jak dawniej,myślisz że sama ze wszystkim dasz radę . Nic się nie zmieniłaś Black.
Zobaczymy czy tak samo będziesz mnie lekceważyć po waszym przyjacielskim spotkaniu.Do zobaczenia Black.
Popatrzył ponuro i wstał z miejsca ruszając w kierunku drzwi.
-My już się nie zobaczymy Malik.
Dzięwiętnastolatek prychnął i wyszedł z pomieszczenie przez tą jego gadkę zaczynałam mieć obawy . ALE Rob nigdy by nie...a może...nie jednak nie . Poprawiłam włosy i również wyszłam przygotować się na moje dzisiejsze spotkanie.
-----------------------------------
Witam ! Jak pewnie zauważyliście dodaję dzisiaj tylko połowę rozdziału :(
Nie mam za dużo czasu dlatego szybko znikam ale przedtem chcę was przeprosić że tak długo nie dodawałam a teraz daję wam tylko połowę . Przepraszam...w najbliższej przyszłości spróbuję wam to wynagrodzić :)

środa, 26 marca 2014

6.Co ty tutaj robisz ...?

Jego uścisk się zluźnił,puścił mój nadgarstek.
 -Czyli to już koniec?
Spuściłam głowę na znak ,,tak''.Przeszłam kilka kroków i odwróciłam się na chwilę.Dalej tam stał.
-Żegnaj.
Powiedziałam szorstko i ruszyłam w stronę swojego mieszkania.
***
Odkluczyłam drzwi i weszłam do środka.Moje ciało przepełniało uczucie wolności.Czasami chciałabym być zwyczajną dziewczyną,o zwyczajnym i nudnym życiu.A nie tymczasem chodzić z bronią w torebce,kochać kogoś kto cię zabił.Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza,którą szybko otarłam.Zrzuciłam z siebie ubrania i powoli weszłam do wanny.Gorąca woda rozluźniła trochę moje ciało.Zamknęłam oczy a do mojej głowy napływały wspomnienia. 

 ,,Chłopak obejmował dziewczynę jak najmocniej potrafił,tak jak gdyby bał się że ktoś mu   ją odbierze.Nachylił się do jej ucha i szepnął. 
 -Kocham cię.''
,,W rogu siedziała brunetka a głowę miała schowaną w kolanach.Po chwili do pokoju wparował rozłoszczony nastolatek.Złapał dziewczynę za nadgarstek i przybił do ściany.Nastolatka zaczęła płakać ale on nie przestawał.Bała się go.
-Musisz to zrobić !
Krzyczał na nią,ona pokiwała przecząco głową a on ją uderzył w twarz.Z jej oczu popłynęły kolejne łzy,ale jego to nie interesowało.''

   ,,Deszcz moczył ich ubrania ,ale oni się tym nie przejmowali.
   Całowali się tak jak gdyby ich życie zależało od tego pocałunku.''
 

Otworzyłam oczy jak najszybciej chciałam wyrzucić go z głowy,ale nie potrafiłam.Nie umiałam,to było silniejsze ode mnie.Zanurzyłam się w wodzie,nie chciałam pamiętać.

***
Siedziałam bezczynnie na łóżku wyjęłam telefon,wybrałam numer Zayn.Wystukałam wiadomość.

Miał nacisnąć wyślij,ale zrezygnowałam.Rzuciłam telefon na łóżko i sama zrobiłam to samo.Miał tego wszystkiego dość.Zarzuciłam fioletową bluzę na siebie i wyszłam na zewnątrz.Wyjełam jednego papierosa i odpaliłam.Zaciągnęłam się dymem i po chwili wypuściłam kłębek z ust.Koło mnie zatrzymał się motor.Pewnie znowu jakiś nachalny gówniarz,pomyślałam.Zadeptałam papierosa i ruszyłam w stronę domu.Ktoś złapał mnie za przed ramię,obróciłam się i zobaczyłam Roba.Chłopak rozłożył ręce a ja się w nie rzuciłam.
-Rob co ty tutaj robisz ?
Chłopak uśmiechnął się , pocałował mnie w policzek.Całkiem zapomniałam o to co przed chwilą mnie trapiło.Gdyby nie on pewnie wysłałabym teraz tego sms do Zayn.
-Przyjechałem pomóc ojcu .
Chłopak pokazał na zegarek,że mu się śpieszy skinęłam głową i dałam mu swój nowy numer.Pożegnałam się z nim i wróciłam do swojego cieplutkiego mieszkania.
***
Włączyłam Tv,Rob był moim przyjacielem ...no dobra kiedyś się w nim kochałam ale ciii .Zawsze traktował mnie uprzejmie dzięki niemu uśmiechałam się codziennie.Co nas rozdzieliło ? ZAYN.Pamiętam jak mogłam być taka głupia.I teraz on wrócił może coś nami zaiskrzy nie wiem ale Rob jest całkowitym przeciwieństwie Zayn.Jeszcze nigdy mnie nie zranił.
Zawsze przy nim czuję się onieśmielona,boję się żeby czegoś nie zepsuć.J...a...ja go po prostu KOCHAM. Mój telefon zawibrował,spojrzałam na ekran...Rob.

---------------------------------
Say hello !
Daje dziś rozdział bo mam rekolekcje i pomyślałam że skoro je mam to dam wam rozdział . Spodziewaliście się że Lily ,,przyjaciel '' przyjedzie do niej ? Po za tym nie wiem kiedy pojawi się rozdział bo robię teraz zwiastun próbny na Zwiastuno-manię ponieważ  chcę przejść tam staż.NO I w związku z tym na razie jestem pochłonięta zwiastunem i nie wiem kiedy pojawi się rozdział 7 jeżeli go napiszę to dam,tylko nie wiem czy będę miała teraz do tego głowę.
No to kończę , do następnego !
    Jeden komentarz = Zachęta do pisania następnego rozdziału


niedziela, 23 marca 2014

5.Czyli to już koniec ?

Atmosfera która panowała w drodze do nie wiadomo gdzie była dość napięta.Zayn i Liam cały czas zerkali na siebie posyłając sobie mordercze spojrzenia.Nikt nie pisnął ani słowem. Tak w ogóle to gdzie my jedziemy ?
Zaparkowaliśmy przed jakimś budynkiem który miał chyba ponad dwa metry.Zayn wyciągnął z bagażnika ubrania i podał mi je .
-Masz przebierz się .
Chrząknęłam na co oby dwoje obrócili się w drugą stronę.Ubrałam tą jakże obcisłą czarną spódnicę i białą koszulę.Dopięłam ostatnie guziki i upięłam włosy w wysokiego koka.
-Już.
Fuknęłam,dziewiętnastolatek uśmiechnął się szeroko.Po chwili nasza trójka zmierzała do środka.Malik otworzył mi wielkie szklane drzwi i udaliśmy się w głąb budynku.Wnętrze było urządzone na bogato,przynajmniej tak mi się wydawało.Pomieszczenie było wielkie,a ściany były biało-czarne,podobnie jak w domu Malika.
W rogu stała biała skórzana kanapa i szklany stolik.
Lampa była kryształowa,stało tam kilka czarnych biurek a za nimi nieskazitelni pracownicy.Ogromne szyby zdobiły to pomieszczenie,nagle do środka wparował wysoki facet wyglądał na około dwadzieścia parę lat.
Był w czarnym płaszczu a jego włosy były postawione na żelu.Przystanął obok nas i zwrócił się do dziewiętnastolatka.
-Zapraszam panie Malik.
Posłał mi ciepły uśmiech i wszyscy podążyliśmy za nim.
Weszliśmy do jego gabinetu,również urządzonego za miliony.Usiedliśmy na czarnej kanapie,pomyślałam albo teraz ,albo nigdy.
-Przepraszam,muszę skorzystać.
Zayn zmierzył mnie wzrokiem,ale to chyba oczywiste że nie mógł iść za mną.Dwudziestoparolatek wskazał mi łazienkę i wrócił do Liama i Zayna.Zamknęłam się na klucz,otworzyłam okno i zgrabnie przez nie wyszłam na zewnątrz.No prawie, nie licząc iż potargałam trochę ta tandetną spódnicę.Który dziś jest ? Kurde miałam się spotkać dziś z Deanem.Szłam spacerkiem czując wolność.
Odkluczowałam drzwi od mieszkania i szybko ogarnęłam swój pokój.Zrzuciłam z siebie te obcisłe rzeczy i natychmiast wsunęłam się w moje getry w paski do tego założyłam czarną bluzę z kapturem.Jak to miałam w zwyczaju potrzeba mi było włożyć komórkę do torebki...ahh tak Malik mi ją skonfiskował.Zakluczyłam

drzwi i udałam się w stronę tej kawiarenki w której ostatnio było nasze ,,spotkanie''. Nie musiałam wchodzić,żeby zobaczyć że już czeka.Wyróżniał się tym że otaczali go mężczyźni w garniturach.Miałam chęć go udusić.Weszłam do kawiarni i nie zwracając uwagi na przyglądających się nam ludzi spoliczkowałam go.
-Oszukałeś mnie !
Wrzasnęłam,a on najwyraźniej się wkurzył.Przybił mnie do ściany i uderzył w twarz a potem w brzuch.
-Trochę grzeczniej,nie uważasz ?
Pchnął mnie do schowka na miotły,spojrzał na mnie po czym oblizał wargi.Przybił mnie do ściany,a jego dłoń jeździła po moim policzku.W jego oczach widziałam pożądanie.Spodziewałam się najgorszego.Pocałował mnie ale ja tego pocałunku nie odwzajemniłam.Próbowałam się uwolnić,ale był za silny.Zaczął składać pocałunki na mojej szyi.Nie chciałam na niego patrzeć,po prostu zamknęłam oczy.Nagle uświadomiłam sobie że nie mam już na sobie jego obleśnych łap.Otworzyłam oczy.Zayn siedział na nim i obkładał go pięściami przy tym krzycząc.
-Zabiję cię,rozumiesz?
Ale gdy tylko mnie zauważył wstał i patrzyliśmy sobie w oczy.Pobiegłam do niego i wtuliłam się w jego tors.Teraz nie liczyło się że to był Zayn,który tak mnie zranił.Potrzebowałam teraz wsparcia.



Płakałam w jego koszulkę a on tylko głaskał mnie po włosach.Było tak jak kiedyś,w jego objęciach czułam się bezpieczna,ale nie mogłam zapominać co mi zrobił.Kiedy już opanowałam łzy,szepnęłam cicho do jego ucha.
-Dziękuję.
***
Dopiero kiedy wyszliśmy z schowka na miotły,zobaczyłam że Zayn jest ranny.Z jego brwi sączyła się czerwona ciecz.Zaczęłam panikować.
-Zayn ty jesteś ranny!
Chłopak zaczął się śmiać.Czy to co powiedziałam było aż takie śmieszne.Na oko rana wyglądała na dość głęboką.
-Nie panikuj,to tylko małe zadrapanie.
Ha ha ale mi małe zadrapanie.Na moje szczęście nie daleko znajdowała się apteka.Zaciągnęłam go tam i kupiłam wodę utlenioną i opatrunek.Weszliśmy do łazienki,oczywiście to ja musiałam iść do męskiej ughh.Zaczęłam odkażać jego ranę,a on czasami jęczał z bólu.
-Przepraszam...przepraszam.
Mówiłam cicho,a on się tylko ze mnie śmiał.Wyjęłam opatrunek i chciałam mu opatrzyć ranę,ale gdy tylko zbliżyłam to coś do jego rany złapał mnie za nadgarstki a ja posłałam mu pytające spojrzenie.
-Nie będę chodził z plastrem na czole.
Zaśmiał się ,próbowałam jeszcze kilka razy ale mi się nie udało.W końcu odpuściłam.Wyszliśmy z tego cuchnącego pomieszczenia a ludzie którzy widzieli że wychodzę z męskiej krzywo na mnie patrzyli.Zayn złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął na parking.
-Skończyłem moją misję,więc powinienem cię wypuścić.Masz wybór albo będziemy współpracować i załatwimy Deana,albo tu się nasze drogi rozchodzą.
Nie miałam zamiaru współpracować z Malikiem to mogłoby pogorszyć mój stan,,wolności''. Co by było gdybym znowu nie mogła go zostawić.Nie chcę przeżywać tego wszystkiego od nowa.
-Wybieram wolność.
Na jego twarzy pojawił się smutek,nie takiej odpowiedzi się spodziewał.Ale i tak nie miałam zamiaru jej zmienić.Jego uścisk się zluźnił,puścił mój nadgarstek.

 -Czyli to już koniec?
Spuściłam głowę na znak ,,tak''.Przeszłam kilka kroków i odwróciłam się na chwilę.Dalej tam stał.
-Żegnaj.
Powiedziałam szorstko i ruszyłam w stronę swojego mieszkania.

---------------------------
Hellooo....podoba wam się ? Zdziwieni że rozdział tak wcześnie .Tłumaczę,miałam wenę :).
Dziękuję za 4 kom pod ostatnim rozdziałem.Będzie mi miło jeżeli pod tym również znajdzie się przynajmniej 4 komentarze. Wydaję mi się że rozdział wyszedł dłuższy .A i żeby rozwiać wrazie czegoś nie pewność to nie jest koniec opowiadania....o jeszcze trochę was pomęczę :D
Wpadłam na taki pomysł nie wiem czy dobry...no że wy na swoim blogu zaprosilibyście do czytania mojego bloga a ja tutaj do czytania waszego.Jakby ktoś był chętny to niech poda w komentarzu link do swojego bloga.A jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?
No to ten kończę ...GOODBYE .

piątek, 21 marca 2014

4.Co robiłaś kiedy...?

Stałam tam łapiąc powietrze gdy nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach już niedługo dowiedziałam się kto był ich właścicielem.
-Gdzie Ci się śpieszy kochanie ?
Wymamrotał mi do ucha , obróciłam się a tu Zayn.Ale przecież Toyota odjechała .Widziałam to ! Liam..ughh.
-Chciałam się przejść,duszno u was.
Fuknęłam po czym obróciłam się na pięcie i podążyłam w kierunku drzwi.Chciałam powędrować do ''swojego'' pokoju ,ale mi to uniemożliwiono.Obróciłam się z pytającym wyrazem twarzy a on tylko wzruszył ramionami.Usiedliśmy na kanapie...żeby nie było pomyłek ja na jednym a on na drugim końcu .
Nikt się nie odzywał trwała cisza,tak ta niesforna cisza .
-Więc co robiłaś po naszym rozstaniu ?
Uniosłam obie brwi do góry,czyżby pana Malika to interesowało ?Nie miałam zamiaru powiedzieć mu że stałam się wrakiem człowieka,płakałam dniem i nocą.Przestałam chodzić na imprezy,całymi dniami siedziałam w domu i myślałam,,Gdyby nie ja''.Nie chciałam żeby myślał że jestem słaba.Zdziwiło mnie to pytanie,ale po dość długim zastanowieniu odpowiedziałam mu ''życzliwie''.
-Emm... no nic,wiesz imprezowałam i robiłam wszystko to co przed naszym rozstaniem a ty ?
Chłopak spojrzał na mnie najwyraźniej zaskoczony moją odpowiedzią . Zaczął się zastanawiać i znowu powstała między nami ta niesforna i przytłaczająca cisza ughh.
-Też nic,a ty wciąż jesteś tą cwaniarą ?
Zaśmiał się.Po jego oczach poznałam,że kłamał co do pierwszych wyrazów.Już miałam mu się odgryźć,ale usłyszałam samochód i wpadłam na lepszy pomysł . Gdy tylko Liam wszedł do środka od razu na niego wyskoczyłam i zaczęłam całować.Kątem oka zauważyłam,że na twarzy Zayna pojawił się grymas a oczy zdradzały,że był zły.Wyszedł z salonu a ja szybko oderwałam się od jego kolegi.Przejechałam palcem po wardzę,uśmiechnęłam się cwaniacko do chłopaka i pozostawiłam go w tymczasowym ,,osłupieniu''.
***
Siedziałam na parapecie oglądając widoki za oknem,gdy usłyszałam wrzaski dobiegające z dołu.Otworzyłam drzwi i postanowiłam przysłuchać się ich rozmowie.
-Masz ją zostawić w spokoju rozumiesz ?!
Bulwersował się Zayn krzycząc na chłopaka.Tam ten...no Liam spojrzał na niego po czym wykrzyczał mu prosto w twarz.
-Podobno was już nic nie łączy?! No chyba,że Zayn nagle chce powrócić do Black ?
Dziewiętnastolatek już mocno wkurzony krzyknął bezsilnie .
-Odwal się ode mnie !
Chwycił paczkę papierosów i wyszedł z domu trzaskając drzwiami.Cała ta sytuacja wydawała mi się dziwna.
Usłyszałam,że ktoś zmierza w moją stronę szybko zaszyłam się w głebi pokoju i udawałam że o niczym nie wiem.
-Lily.
Usłyszałam delikatny głos Liama,wszedł do pokoju
i usiadło obok mnie.Przez dłuższą chwilę patrzył na mnie aż w końcu się odezwał.
-Chodź jedziemy gdzieś,Zayn kazał cię zawołać.
Zeszłam z nim na dół gdzie czekał Zayn,chwycił mnie za rękę dość delikatnie a po moim ciele rozlało się przyjemne uczucie . Wsiedliśmy do jego czarnej Toyoty i ruszyliśmy jak mi się wydaje na Londyńskie przedmieście.Atmosfera która panowała w drodze do nie wiadomo gdzie była dość napięta.Zayn i Liam cały czas zarkali na siebie posyłając sobie mordercze spojrzenia.Nikt nie pisnął ani słowem. Tak w ogóle to gdzie my jedziemy ?


piątek, 14 marca 2014

3.Sny z przeszłości.

Ciemnooki złączył nasze usta w pocałunku i po mimo tego iż prawie go nie znałam , odwzajemniłam pocałunek jakaś siła zrobiła to za mnie. Wszystko by było świetnie gdyby nie Zayn wparował do pokoju .
-Co wy wyprawiacie ?!
Momentalnie się od siebie odciągnęliśmy,ciemnooki chrząknął widać zdenerwowany a ja szczerz się cieszyłam . Bo co mi może zrobić Zayn , że całowałam się z jego kumplem w końcu nie jesteśmy już razem .
-Liam wyjdź ! A ty Black lepiej uważaj co robisz .
Syknął wkurzony po czym podszedł do mnie patrząc na mnie jak na zabójcę .
-Czyżby Malik był zazdrosny ?
Kurde,powiedziałam to na głos . Dlaczego ja nigdy nie mogę się ugryźć w język . Ku mojemu zdziwieniu dziewiętnastolatek nie odpowiedział mi,tylko wyszedł trzaskając przy tym drzwiami.Jego reakcja mnie szczerze zdziwiła,ale postanowiłam nie wnikać . Położyłam się wygodnie na łóżku i przykryłam cieplutką pierzynką,aż oczy same się zamykały.Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w krainie głębokiego snu.
,,*-Co ty robisz ?
Krzyczał zdenerwowany,dlaczego zawsze tak o mnie się martwił,przecież byłam odpowiedzialna.
-Przestań w końcu mną rządzić,nie jesteś królem!
Chłopak patrzył na mnie złowrogo,próbując się powstrzymać przed tym co za chwilę miał powiedzieć .
Nie dał rady , przypływ emocji zdecydował.Przynajmniej taki mi się wydawało,a może powiedział to specjalnie.
-Martwię się o ciebie,ale ty to masz gdzieś.Wolisz się zabawiać jak głupi dzieciak !
Zayn wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami,pozostawiając mnie samą ze łzami.''*
Obudziłam się cała we łzach,znów ten sen typu przeszłość.Jak ktoś woli,moja pierwsza miłość . Ile kroć działo się coś związanego z moją i Zayna przeszłością nawiedzały mnie takie sny . Wtuliłam się w poduszkę i próbowałam zasnąć.
***
Obudziły mnie nie tyle promienie słońca,co hałas dobiegający z dołu .Powoli wygramoliłam się z łóżka i zeszłam na dół po schodach .Chrząknęłam na co oby dwoje obrócili się w moją stronę.
-Ahh,masz przyszykowane ubrania w łazience.Weź prysznic,i zejdź na śniadanie.
Wielki Zayn powiedział bez emocji jak to miał w naturze i wrócił do swojej czynności czyli do niczego ciekawego.Nie chcąc go rozłościć,pomaszerowałam grzecznie do łazienki.Umyłam się szybko i ubrałam się w przygotowane ciuchy.Moja biała koszulka na ramiączkach i czarne dresy . Włosy upięłam w nieładnego koka i pomaszerowałam z powrotem na dół .
Usiadłam na krześle z kubkiem gorącej herbaty.
-Częstuj się .
Powiedział głupkowato Malik,po czym wskazał na stół.Na którym znajdowało się kilka kromek chleba,masło itp.
-Nie jestem głodna.
Fuknęłam oschle . Momentalnie Zayn oderwał się od swojej roboty mianowicie przeliczania forsy . Spojrzał na mnie złowieszczo , ale za raz potem odetchnął ciężko i warknął stanowczo.
-Black nie rób problemu.
Wzruszyłam ramionami i zrobiłam minę z serii
,,że ja ?''.Chłopak machnął ręką i wzdychał coś tam pod nosem , nic zrozumiałego . Kiszki mi marsza grały,ale nie mogłam dać satysfakcji Malikowi,że mnie do czegoś przekonał.O nie,po moim trupie.Weszłam na górę i usiadłam na dość wygodnym łóżku.Po chwili Malik wszedł do pokoju .
-Jadę załatwić sprawy.
Popatrzyłam na niego,jakież to sprawy ? Z resztą nie moja sprawa . Nagle coś sobie uświadomiłam.
-Zostaję z Liamem ?
Zapytałam uroczo ,uśmiechając się od ucha do ucha.To było by wspaniałe...nie jednak chodziło o to,żeby wkurzyć Malika .
-Jedzie ze mną i bez żadnych trików.
Zrobiłam grymas po czy chłopak wstał i wyszedł zamykając za sobą drzwi . Podeszłam do okna, po chwili jego czarna Toyota odjechała w nieznanym kierunku.Podsząsłam za klamkę ,otwarte co mnie zdziwiło.Wszystkie drzwi wyjściowe były zamknięte oprócz jednych tylnich .Czy to może być podstęp ?

Nie raczej nie. Aż uśmiech wkradł mi się na twarz,wyszłam i niestety musiałam obiec dom żeby znaleźć się obok jezdni.Stałam tam łapiąc powietrze gdy nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach już niedługo dowiedziałam się kto był ich właścicielem.
-Gdzie Ci się śpieszysz kochanie ?
------------------------------------------
Hey folks! Jak wam się podoba ? Bardzo proszę jeśli to czytasz skomentuj choćby zwykłą liczbą ,,1'',,3''itd. Następny rozdział  pojawi się prawdopodobnie w piątek za tydzień . Może wcześniej,wszystko zależ kiedy mi wena przyjdzie . 
Pozdrawiam ,

poniedziałek, 10 marca 2014

2.Nieudany początek.

Dziewczyna obróciła się na pięcie i odeszła .Wyjęłam telefon,dwie wiadomości od Deana .
-Tu się chowasz księżniczko ?
Oderwałam wzrok od wyświetlacza ,żeby zobaczyć tego
księcia.Oczywiście okazał się nim nie kto inny jak Dean ,cóż na pewno nie był on moim księciem.
-Czego chcesz ?
Syknęłam bez żadnych emocji , mężczyzna uśmiechnął się chytrze i popatrzył na mnie , wiedziałam o co mu chodzi ...przysługa .
Odetchnęłam ciężko a on przyjął to za znak , że ma mówić.
-Znasz Zayna Malika prawda , skarbie ?
Odwróciłam głowę , nie chciałam już o nim słyszeć . Pokiwałam głową że nie .Kątem oka zauważyłam,że na twarzy Deana pojawił się grymas a jego oczy zdradzały że to go wkurzyło.
Pociągnął za mój podbródek tak,że musiałam patrzyć na niego ahhh.
-Wiem ,że go znasz .
Podniosłam do góry brwi na co on lekko się uśmiechnął . Najbardziej chytrze jak potrafił.
-To po co się pytasz ? Tak czy siak nie będę nic robić.
Wypaliłam ze złości , czy on zawsze musi wszystko wiedzieć .
Nawet nie wiecie jakie to wkurzające , kiedy ktoś zna przebieg każdego twojego związku.
-Grzeczniej,kochanie.
Syknął chamsko.Podał mi broń,jakąś mapę po czym łaskawie się odezwał żeby mi to wszytsko wytłumaczyć.
-Masz go załatwić,znasz go lepiej niż ja poradzisz sobie.Za cztery dni sprawdzę jak ci idze .Nawet nie próbuj mi się sprzeciwiać .
Syknął złośliwie , za nim zdążyłam coś powiedzieć książę odszedł wraz ze swoją zasraną szlachtą.W sumie to nie był to dla mnie taki zły pomysł . Zemścić się na Zaynie i za jednym razem skończyć z władzą którą miał nade mną Dean.
Na mojej twarzy pojawił się podstępny uśmiech . Szybko dokończyłam swoją Late po czym wstałam od stolika i po chwili szukałam swojego czarnego Rang Rovera . Odpaliłam samochód i zmierzałam w stronę domu. Otworzyłam drzwi,została mi godzina.Wbiegłam po schodach do pokoju , przebrałam się w jeansy  i białą koszulkę na ramiączkach z czarnymi napisami . Włożyłam czarne buty za kostkę a na ramię zarzuciłam skórzaną torebkę do której wrzuciłam pistolet.Musnęłam usta błyszczykiem a na nos założyłam okulary przeciw słoneczne i już byłam gotowa . Wsiadłam do swojego Rang Rovera , mój cel bar w środku Londynu .Zaparkowałam auto i wolnym krokiem weszłam do środka .Do moich nozdrzy dotarła woń alkocholu i dymu papierosowego . Usiadłam przy stoliku i czekałam na swoją zdobycz , już po chwili do środka wszedł Zayn , ale za raz , za raz nie sam . Szanowny Dean nie przewidział że będzie ich dwóch .
-Znowu się spotykamy .
Dziewiętnastolatek szepnął mi ducha swoim ochrypłym głosem .
Byłam przekonana że to on,wszędzie rozpoznam tą mieszaninę tytoniu i męskich perfum .Nie wiem dlaczego , ale zawsze kiedy tak robił po mojej skórze przebiegał przyjemny dreszczyk. Uniosłam obie brwi do góry a chłopak  uśmiechnął się chytrze .
Ten uśmiech nie świadczy o niczym dobrym .
-Co ty tutaj robisz ?
Wyczułam że będą kłopoty,uśmiechnęłam się nie pewnie po czym wstałam od stołu .
-Nieważne , i tak miałam zamiar wyjść.
Przyśpieszyłam kroku i wyszłam z baru udając się ...no właśnie gdzie ? Zabiję Deana ...zabiję,uduszę i zatłuczę .Kazał mi iść samej na ich dwóch ...nie no geniusz .Nie zaszłam za daleko bo ktoś złapał mnie za nadgarstek .
-Nie uciekaj .
A potem Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy na czerwonym dywanie .
***
Otworzyłam powieki , pierwsze co zauważyłam to dziewiętnastolatka palącego papierosa i spoglądającego na mnie.Podszedł do mnie i złapał mnie za podbródek , a jednak miał coś wspólnego z Deanem ...ten sam odruch . Patrzyliśmy sobie w oczy . Chłopak przeczesał palcami włosy po czym podał mi podkoszulek i dodał .
-Idź weź prysznic królewno, masz piętnaście minut .
Posłusznie powędrowałam do łazienki , odkręciłam wodę i szybko wskoczyłam pod prysznic . Zimna woda zmyła ze mnie poczucie chęci zabicia wszystkich do okoła . Umycie się zajęło mi dziesięć minut , ubrałam tą dość dużo za dużą koszulę . Z resztą co ja się dziwie miałam zaledwie 156 cm a Zayn 175 cm .
Mocno pchnęłam drzwi od łazienki i wyszłam dumnie.Usiadłam na łóżku,drzwi się  otworzyły a do środka wszedł ten kolega Zayna. Usiadł obok mnie i zaczął się śmiać.
-Śmiesznie wyglądasz w tej koszuli .
Nie dziwie mu się , podkoszulek sięgał mi za kolana . Wystawiłam mu język po czym oboje zaczęliśmy się śmiać jak jakieś dzieci śmiejące się z byle gówna .

-Nie dziwę się ,że Zayn zakochał się w twoim śmiechu jest naprawdę uroczy .
Co ? Zarumieniłam się , ale też zdziwiło mnie co powiedział ten chłopak , Zayn nigdy by mi nie powiedział ,że podoba mu się mój śmiech . Tak potrafił być delikatny i czuły , ale nigdy nie prawił mi komplementów . Nie wiem dlaczego ale nasze twarze niebezpiecznie blisko się do siebie zbliżyły . Ciemnooki złączył nasze usta w pocałunku i po mimo tego iż prawie go nie znałam , odwzajemniłam pocałunek jakaś siła zrobiła to za mnie. Wszystko by było świetnie gdyby nie Zayn wparował do pokoju .
-Co wy wyprawiacie ?!
----------------------------------------
Hello everybody ! Więc jak wam się podoba ? Następny rozdział postaram się dodać w piątek ...może wcześniej ;) . Nie uważacie że za dużo dzieje się w tym rozdziale , ja mam takie wrażenie .
Więc to tyle ode mnie ...do następnego !
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

piątek, 7 marca 2014

1.Przysługa.

 Ciężkie kroki zbliżały się w moją stronę , po chwili moim oczom ukazał się Dean . Wysoki mężczyzna z chytrym uśmiechem na twarzy . Mówiłam już jak bardzo go nienawidzę , jeśli nie to sprostuję . Nienawidzę Deana.Pewnego czasu pomógł mi , więc wiszę mu przysługę.Za tem pewnie po to mnie tu zaciągnął.Mężczyzna stanął przy oknie które dawało jedyne światło w tym pokoju a swój wzrok skupił na widokach , a raczej na żyjącym Londynie dniem i nocą. Ludzie tutaj potrafili o czwartej nad ranem spacerować po parku jak gdyby nigdy nic , z resztą ja też nie byłam lepsza . Po chwili Dean skupił swój wzrok jedynie na mnie , aż się zarumieniłam ahhh.
Odwróciłam natychmiastowo głowę i syknęłam do niego z pogardą.
-Co się tak gapisz ? Dziewczyny nie widziałeś ?!
Jak widzę wielki Pan Dean nie ma zamiaru mi odpowiadać , tak stwierdzam , że to dalej ten sam irytujący Dean.Uśmiechnął się głupkowato po czym spojrzał na mnie . Jego oczy nie zdradzały żadnych emocji przez co jeszcze bardziej mnie irytował.
-Nic się nie zmieniłaś , skarbie .Pamiętasz,że wisisz mi przysługę , prawda ?
Podniósł mój podbródek do góry tak żebym na niego spojrzała . Jego wzrok przeszywał mnie na wylot , po chwili powtórzył pytanie już mniej łagodnie .
-Prawda ?
Pokiwałam tylko głową , nie miała ochoty się z nim kłócić . Mężczyzna a raczej podły szczur uśmiechnął się chytrze jak to miał w zwyczaju . Rzucił jeszcze ostatnie słowa.
-I tego się trzymaj.
Wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami , usiadłam na podłodze i przyciągnęła do siebie kolana w które włożyłam głowę . Moje rozczochrane włosy ukrywały twarz z której można było wyczytać bezradność.Otrząsnęłam się , w każdym razie nie miałam zamiaru tu dłużej siedzieć i czekać na rycerza na białym koniu . Otworzyłam okno , wystawiłam przez nie głowę nie było wysoko. Dasz radę dodawałam sobie otuchę . Ukucłam na parapecie po czym zgrabnie z niego skoczyłam.Zaczęłam biec żeby jak najszybciej się oddalić od tego mieszkania.
Przystanęłam żeby trochę odpocząć , ale to nie był dobry pomysł .Za raz wyskoczył na mnie jakiś koleś ale na szczęście szybkim ruchem go powaliłam i znieruchomiałam . Dean będzie mnie szukał ,nie odpuści.W sumie dlaczego ja uciekłam przecież prędzej czy później mnie znajdzie on ma ludzi dosłownie wszędzie . Odkluczowałam drzwi do mieszkania po czym szybko wskoczyłam do łazienki.Odkręciłam wodę i zrzuciłam z siebie te brudne ciuchy.Powoli weszłam do wanny , zamknęłam oczy , żeby choć trochę się odprężyć. Poczułam jak automatycznie się rozluźniam .Jaki interes może mieć do mnie Dean ? W końcu gdyby chciał kogoś ,,zniknąć'' załatwił by to sam w końcu ma to doświadczenie . Hymmm...to coś czego on nie może zrobić, właśnie nie wiadomo co ? I nie wiadomo czemu ?
Nie zastanawiając się nad tym dłużej wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem a z moich włosów kapały krople wody.
Podeszłam do szafy.Wciągnęłam na siebie czarne rurki , białą bokserkę i koszulę w kratę , którą wręcz uwielbiałam . Włosy spięłam w koka,na nogi włożyłam białe vansy. Wrzuciłam do torebki tylko najpotrzebniejsze pierdołki typu telefon , portfel.Już prawie byłam gotowa do wyjścia , musnęłam lekko wargi błyszczykiem i wyszłam z domu udając się w stronę galerii .


***
Wstąpiłam do mojej ulubionej kafejki Susan's cafe, usiadłam przy stoliku . Po chwili podeszła do mnie średniego wzrostu brunetka z idealną figurą ,zabiłabym żeby tak wyglądać .
-Mogę przyjąć zamówienie ?
Dziewczyna wyjęła zeszycik i długopis czekając na zamówienie.
Irytowało mnie jej przytupywanie , chyba mam prawo się zastanowić . Dokładnie wiedziałam co zamówić to co zwykle.
-Poproszę czarną Late .
Brunetka zapisała to sobie po czym uśmiechnęła się ciepło i zwróciła się do mnie .
-Coś jeszcze ?
Pokiwałam głową , że nie ...wiem , wiem nie jestem wychowana.
Dziewczyna obróciła się na pięcie i odeszła .Wyjęłam telefon,dwie wiadomości od Deana .
-Tu się chowasz księżniczko ?
------------------------------------------------------
Nie mogłam wytrzymać , więc o to tym sposobem jest już pierwszy rozdział . Mam nadzieję , że wam się spodoba . A o to nowy zwiastun do tego opowiadania , więc są dwa .
Dziękuję wam za to że komentujecie , ahh jeszcze żeby was nie zmylił ten rozdział . To opowiadanie będzie takie gangsterskie ;) Ale nie takie jak teraz są , czyli typowa ,,gangsta'' . To dopiero początek.
SO , GOODBYE !