środa, 28 maja 2014

13.Walka na poduszki.

Bardzo was przepraszam,radzę przeczytać sobie poprzedni rozdział bo zapewne już nie pamiętacie .

Ostrożnie otworzyłam oczy.
Nic się nie zmieniło dalej byłam w tym okropnym szpitalu na szczęście dzisiaj miałam wyjść,Zayn obiecał po  mnie przyjechać. A co będzie dalej ?! Moje życie to jeden wielki kłębek,wszystko jest skomplikowane . Jakby ktoś zawiązał węzełki po obu stronach mojego życia i już nie pozwolił wyjść z czasu kiedy wszystko się wali . Wrzuciłam ostatnie rzeczy do torby i usiadłam na łóżku . Lekarz wszedł do sali i dał mi wypis .
Mijały sekundy...minuty...godziny,a Zayna nie było . Może wypadło mu coś ważnego .
Co ty sobie myślisz Lily ?
Nic,tylko...tylko.
Myślisz że on cię kocha ?! 
Jeśli tak to jesteś w błędzie.Ocknij się w końcu.
Może wypadło mu coś ważnego , takie przypadki się zdarzają.
STOP ! Nie ma go tu.
Czekasz już kilka godzin .
Naprawdę ?!
Wierzysz że przyjedzie ?
On tutaj nie przyjedzie ...wystawił mnie , co ja sobie myślałam . Podniosłam torbę i wyszłam z hukiem z sali.
Jak on mógł mnie tak okłamać ?! Usiadłam na torbie i czekałam ...w sumie nie wiem na co ? Na zbawienie że ktoś się zatrzyma i mnie podwiezie do domu ? Zaczął padać deszcz. Gorzej być nie może ! Nareszcie ! Ktoś się zatrzymał . Wsiadłam do czarnego BMW i rzuciłam torbę na siedzenie obok .
-Mogłaś przemoknąć Black .
Zadrwił...no właśnie ON.ZAYN.TAK TEN WKURZAJĄCY ZAYN.Jednak może być gorzej . Że też musiałam na niego trafić a może to dobrze ?

***
Zatrzymaliśmy się koło mojego mieszkania . Chłopak zamknął drzwi i jak gdyby nic szedł za mną . Po kilku minutowym poszukiwaniu kluczy odnalazłam zgubę i otworzyłam mieszkanie . Już chciałam zamknąć drzwi kiedy TEN PAN zatrzymał je nogą .
-No weź , nie wpuścisz mnie ?
Uśmiechnął się cwaniacko , co jemu tak do śmiechu .
-Nie.

Burknęłam , chłopak tylko się uśmiechnął i wszedł do środka . Serio ? Powiedziałam chyba nie . N.I.E.
Usiadł wygodnie na kanapie . Zrobiłam popcorn i usadowiłam się obok . Włączyłam jakiś film który okazał się całkiem niezły .To trochę dziwne że on tutaj jest a ja mu na to pozwalam . W ogóle ta sytuacja jest dziwna.Chłopak patrzył na mnie przez co się zarumieniłam . ZROBIŁ TO SPECJALNIE ! Sięgnęłam po poduszkę którą miałam najbliżej i rzuciłam w niego po czym rozpoczęła się walka...walka na poduszki. Opadliśmy na kanapę łapiąc jak najwięcej powietrza do płuc po czym znowu skupiliśmy się na filmie. Ale z tego Malika palant.On jest dziwny . Wcześniej był dla mnie taki oziębły a od kąt trafiłam do szpitala stał się taki ...taki miły . A on nie jest miły ! Zresztą nie ważne.Oglądaliśmy w skupieniu film gdy nagle nasze twarze niebezpiecznie blisko się zbliżyły , spojrzenie się spotkało . Jego zapach wdarł się do moich nozdrzy i...
------------------------------------
Nareszcie rozdział . Został(y) jeden lub dwa rozdział . To tyle do następnego :*

piątek, 16 maja 2014

12.Cud.

W ostatnim rozdziale ->
Jeden z głównych lekarzy wyszedł z sali,podbiegłem do niego i chwyciłem go za fartuch.
-Czy ona żyje ?!
-Robimy wszystko co w naszej mocy.
Już raz to słyszałem i zawiedli.Nie mogłem stracić kolejną osobę którą kocham
-Jeśli ona umrze,ja zabiję was.
Powiedziałem twardo po czym wypuściłem doktorka.Nie mogłem jej stracić,nie teraz kiedy wiem że ją kocham.
Nowy rozdział 
Mijały tygodnie a Lily dalej była w śpiączce,lekarze nie widzieli już nadziei dla nich to był już KONIEC,ale nie dla mnie ona musiała żyć,po prostu musiała.Wszedłem do sali w której leżała,usiadłem na skraju łóżka i złapałem jej dłoń po czym mocno ścisnąłem.Chciałem ją zatrzymać przy sobie jak najdłużej.Miała bladą twarz ale jej usta wciąż były krwistoczerwone.Westchnąłem ,po woli traciłem nadzieję ale nadal jakaś część mnie wierzyła...wierzyła że Lily będzie żyć.Wstałem po woli i puściłem jej dłoń ,wyszedłem na zewnątrz.Wyjąłem papierosa z paczki,odpaliłem po czym mocno się nim zaciągnąłem.Jaki byłem ślepy.
Mogłem to wszystko naprawić póki jeszcze miałem czas.
Malik ty idioto.
Cały czas to zdanie wypowiadała moja podświadomość,ale cóż taka była prawda.Przydeptałem papierosa i zaciągnąłem jak najwięcej powietrza do płuc po chwili znowu znajdowałem się przy mojej księżniczce trzymając jej dłoń.
Ty zepsułeś ten związek.
Niszczyłeś ją od środka.
Wykorzystywałeś tym kim była.
Zmuszałeś jej do złych rzeczy.
Nie kochałeś jej.
Nie da się wybaczyć czegoś takiego.
-Wiem.
Po chwili zdałem sobie sprawę że wypowiedziałem to na głos.
Lily ^^
Promienie słońca docierały do moich oczu przez zamknięte powieki.Po chwili ostrożnie je otworzyłam.
Zobaczyłam Malika siedzącego na skraju łóżka ze spuszczoną głową,spojrzałam na rękę którą ściskał.
Lekko się poruszyłam sprawiając że wzrok chłopaka wylondował na mnie. 

-Lily ty..ty żyjesz.
Zayn rzucił się na mnie i pocałował mnie w policzek . Nie sądziłam że kiedyś Malik ucieszy się na mój widok.
-Poczekaj idę po doktora !
Krzyknął chłopak po czym zniknął za drzwiami . Długo nie musiałam na niego czekać ale tym razem zjawił się z doktorem który cały czas powtarzał gdy mnie zobaczył.
-Cud,po prostu cud.
Podniosłam brew do góry nie świadoma niczego,brzydki zapach szpitalny docierał do moich nozdrzy a obskurny wygląd tego miejsca palił mi gałki oczne.Więc nic dziwnego że jak najszybciej chcę się wydostać.
-Ymm kiedy będę mogła wyjść ?
Zapytałam z przesadzoną grzecznością w głosie,doktor przez chwilę się zamyślił .
-Zrobimy kilka badań i się okaże.
Uśmiechnął się do mnie przyjaźnie ale ja nie miałam zamiaru tu siedzieć nie wiadomo ile hhohoho czego jeszcze . Dałam im cztery dni więcej tu nie wytrzymam . Lekarz wyszedł natomiast Zayn usiadł znowu obok mnie .
-Zayn co się stało ?
Chłopak bez dłuższego namysłu odpowiedział .
-Od czego by tu zacząć...
Przerwałam mu .
-Najlepiej od początku.
Po czym kontynułował swoją wypowiedź.
-Więc...
Chłopak zaczął opowiadać od momentu kiedy przyszedł mi na pomoc aż do dzisiaj .
Kilka dni później ***
Jak codziennie Malik przyszedł do mnie do szpitala w sumie to nie rozumiałam dlaczego aż tak się martwi może to poczucie winy ?
-Lekarz powiedział że jutro wychodzę...nareszcie.
Powiedziałam potulnie,cieszyłam się że nareszcie się stąd wydostanę,chłopak uśmiechnął się ciepło.
-Przyjadę po ciebie.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym,aż do czasu kiedy pielęgniarka poinformowała nas że czas wizyt się już skończył , ale ten czas nie ubłagalnie leci.Malik wyszedł a ja położyłam się spać.Byłam wykończona nawet nie wiem czym się tak zmęczyłam . Leżeniem ? Najdziwniejsze było to że śnił mi się on...Zayn.
---------------------------------------
Hej,no nareszcie rozdział mam nadzieję że nie jesteście źli że tak dawno nie było :(
Przepraszam was . Do następnego :)

środa, 14 maja 2014

...WYJAŚNIENIA ...

HEJ *** Jak zauważyliście to nie jest nowy rozdział . Dlaczego nie ma rozdziału ?
Nie mam weny , próbuję coś napisać za chwilę czytam to i wtedy wydaje mi się to bezsensu i usuwam.
I tak samo w kółko... mam już tak od tygodnia . Przepraszam was,bo rozdział powinnam dodać w niedzielę ale nie dałam,właśnie dlatego ( wyżej ). Bardzo przepraszam <> Rozdział powinien się pojawić w piątek,sobotę lub ewentualnie niedzielę ^^

poniedziałek, 5 maja 2014

Proszę nie pomijaj .

...............
Z góry mówię że to nie jest rozdział.
Chciałabym was prosić o to żebyście zaglądnęły na Butterfly i zostawił komentarz,jeżeli nie będzie wam się podobał napiszcie mi to tutaj.To dla was chwilka a być może wam się spodoba XD ( na razie bohaterowie )

Teraz odnośnie tego bloga ^^
Jak już pisałam zbliżamy się do końca , więc mam takie pytanie .Ostatnio przeglądałam blogi które się już skończyły i często jest tam coś takiego : Zakończenie Smutne , Zakończenie Wesołe . Są dwa XD Więc zastanawiam się czy też tak zrobić czy dać samo wesołe zakończenie ?
Dziękuję za uwagę ;) Do następnego ",,"<>
 

niedziela, 4 maja 2014

11.Ona musi żyć.

Uśmiechnął się lekarz ,ale mi nie było do śmiechu w tej sytuacji.Przed oczami cały czas miałem jej twarz.Uśmiech który rozpromieniał jej buźkę,oczy które dawały nadzieję.W jednej sekundzie to straciłem ale teraz mogę to stracić na zawsze. Nie mogłem wciąż zrozumieć dlaczego taki mały punkt znaczy tak
wiele . Czy w moim sercu tkwi jakiś odłamek miłości ? Czy tak miłość nigdy nie zgasła ? Nie mogę jej już kochać , a jednak chyba tak właśnie jest . Wydawało mi się że to tylko kolejna miłość,ale nie potrafiłem bez niej żyć. Jest jak tlen,bez niej duszę się w tym ponurym świecie,ale teraz mogę ją stracić...na zawsze. Schowałem twarz w rękach,od kilku lat pierwszy raz czułem się winny.Poczułem czyjąś dłoń na ramieniu,podniosłem głowę i zobaczyłem pzyjaciela.
-Zależy ci na niej ?
Zacząłem się śmiać ale to był mój przyjaciel i wiedział kiedy udaje a kiedy nie .
-Nie wiem Liam.Nie może mi na niej zależeć,mi na nikim nie zależy . A jednak jest inaczej...dziwnie.
Wyznałem zgodnie z prawdą,naprawdę już nic nie wiedziałem oprócz jednego...ONA MUSI ŻYĆ.
Wtedy sobie coś uświadomiłem .
-Tobie też zależy ?
Chłopak uśmiechnął się pytająco , ale wiedział że i tak mnie nie oszuka więc szybko wyznał prawdę. Skinął twierdząco głową a między nami powstała cisza,ale Liam po chwili dodał.
-Nie chcę niszczyć naszej przyjaźni,chociaż czasami mam ochotę ci przywalić za to co jej zrobiłeś. Chłopak szturchnął mnie w bok.To nie było takie łatwe jak się wydawało.
Kilka dni później ###
Black była dalej ie przytomna,jak codziennie poszedłem do niej do szpitala.Wszedłem do sali w której leżała,usiadłem na skraju łóżka i wpatrywałem się w jej twarz.Tak bardzo chciałem żeby się obudziła ...czy to tak wiele ?!
LILY ^^
Piętnastolatka biegła ulicą nie zwarzając na pędzący w jej stronę samochód.
Nagle upadła,podniosła się i ujrzała przed sobą na oko trzydziestoletniego mężczyznę.
-Dziękuję.
Szepnęła speszona dziewczyna,wiedziała,że musi mu jakoś podziękować tylko jak ?
-Nie dziękuj,powiecmy że wisisz mi przysługę.
Dziewczyna skinęła twierdząco głową a nieznajomy bohater zniknął za zakrętem.
***
Otworzyłam oczy w głowie mi się kręciło.Gdzie ja jestem ?
Na skraju łóżka siedział Zayn.
-Za...Zayn gdzie ja jestem ?
Ledwo co wydukałam,chłopak ścisnął moją rękę.Powieki znów stawały się ciężkie.
-Lily nie odchodź .
Słyszałam błaganie Zayn'a.
-Nie mogę tego powstrzymać.
Próbowałam z całych sił ale na nic.Znowu odleciałam.
Zayn ^^
Lily zamknęła oczy a aparatura zaczęła pikać,zawiadomiłem lekarza , który kazał mi wyjść z sali.Wzieli moją księżniczkę i gdzieś pojechali.
-Proszę się przesunąć,musimy ją ratować !
***
Jeden z głównych lekarzy wyszedł z sali,podbiegłem do niego i chwyciłem go za fartuch.
-Czy ona żyje ?!
-Robimy wszystko co w naszej mocy.
Już raz to słyszałem i zawiedli.Nie mogłem stracić kolejną osobę którą kocham
-Jeśli ona umrze,ja zabiję was.
Powiedziałem twardo po czym wypuściłem doktorka.Nie mogłem jej stracić,nie teraz kiedy wiem że ją kocham.
---------------------
I jak ? XD Zapraszam na mojego nowego bloga : http://butterfly-ff.blogspot.com/ 
Kiedy pojawi się pod bohaterami min.7 komentarzy dam rozdział 1 :P 
Odnośnie tego bloga , powoli zbliżamy się do końca . Blog był planowany na 15-18 rozdziałów i tak też zostanie . Wolicie długie rozdziały i wtedy będzie 15 czy krótsze i będzie 18 ?