środa, 26 marca 2014

6.Co ty tutaj robisz ...?

Jego uścisk się zluźnił,puścił mój nadgarstek.
 -Czyli to już koniec?
Spuściłam głowę na znak ,,tak''.Przeszłam kilka kroków i odwróciłam się na chwilę.Dalej tam stał.
-Żegnaj.
Powiedziałam szorstko i ruszyłam w stronę swojego mieszkania.
***
Odkluczyłam drzwi i weszłam do środka.Moje ciało przepełniało uczucie wolności.Czasami chciałabym być zwyczajną dziewczyną,o zwyczajnym i nudnym życiu.A nie tymczasem chodzić z bronią w torebce,kochać kogoś kto cię zabił.Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza,którą szybko otarłam.Zrzuciłam z siebie ubrania i powoli weszłam do wanny.Gorąca woda rozluźniła trochę moje ciało.Zamknęłam oczy a do mojej głowy napływały wspomnienia. 

 ,,Chłopak obejmował dziewczynę jak najmocniej potrafił,tak jak gdyby bał się że ktoś mu   ją odbierze.Nachylił się do jej ucha i szepnął. 
 -Kocham cię.''
,,W rogu siedziała brunetka a głowę miała schowaną w kolanach.Po chwili do pokoju wparował rozłoszczony nastolatek.Złapał dziewczynę za nadgarstek i przybił do ściany.Nastolatka zaczęła płakać ale on nie przestawał.Bała się go.
-Musisz to zrobić !
Krzyczał na nią,ona pokiwała przecząco głową a on ją uderzył w twarz.Z jej oczu popłynęły kolejne łzy,ale jego to nie interesowało.''

   ,,Deszcz moczył ich ubrania ,ale oni się tym nie przejmowali.
   Całowali się tak jak gdyby ich życie zależało od tego pocałunku.''
 

Otworzyłam oczy jak najszybciej chciałam wyrzucić go z głowy,ale nie potrafiłam.Nie umiałam,to było silniejsze ode mnie.Zanurzyłam się w wodzie,nie chciałam pamiętać.

***
Siedziałam bezczynnie na łóżku wyjęłam telefon,wybrałam numer Zayn.Wystukałam wiadomość.

Miał nacisnąć wyślij,ale zrezygnowałam.Rzuciłam telefon na łóżko i sama zrobiłam to samo.Miał tego wszystkiego dość.Zarzuciłam fioletową bluzę na siebie i wyszłam na zewnątrz.Wyjełam jednego papierosa i odpaliłam.Zaciągnęłam się dymem i po chwili wypuściłam kłębek z ust.Koło mnie zatrzymał się motor.Pewnie znowu jakiś nachalny gówniarz,pomyślałam.Zadeptałam papierosa i ruszyłam w stronę domu.Ktoś złapał mnie za przed ramię,obróciłam się i zobaczyłam Roba.Chłopak rozłożył ręce a ja się w nie rzuciłam.
-Rob co ty tutaj robisz ?
Chłopak uśmiechnął się , pocałował mnie w policzek.Całkiem zapomniałam o to co przed chwilą mnie trapiło.Gdyby nie on pewnie wysłałabym teraz tego sms do Zayn.
-Przyjechałem pomóc ojcu .
Chłopak pokazał na zegarek,że mu się śpieszy skinęłam głową i dałam mu swój nowy numer.Pożegnałam się z nim i wróciłam do swojego cieplutkiego mieszkania.
***
Włączyłam Tv,Rob był moim przyjacielem ...no dobra kiedyś się w nim kochałam ale ciii .Zawsze traktował mnie uprzejmie dzięki niemu uśmiechałam się codziennie.Co nas rozdzieliło ? ZAYN.Pamiętam jak mogłam być taka głupia.I teraz on wrócił może coś nami zaiskrzy nie wiem ale Rob jest całkowitym przeciwieństwie Zayn.Jeszcze nigdy mnie nie zranił.
Zawsze przy nim czuję się onieśmielona,boję się żeby czegoś nie zepsuć.J...a...ja go po prostu KOCHAM. Mój telefon zawibrował,spojrzałam na ekran...Rob.

---------------------------------
Say hello !
Daje dziś rozdział bo mam rekolekcje i pomyślałam że skoro je mam to dam wam rozdział . Spodziewaliście się że Lily ,,przyjaciel '' przyjedzie do niej ? Po za tym nie wiem kiedy pojawi się rozdział bo robię teraz zwiastun próbny na Zwiastuno-manię ponieważ  chcę przejść tam staż.NO I w związku z tym na razie jestem pochłonięta zwiastunem i nie wiem kiedy pojawi się rozdział 7 jeżeli go napiszę to dam,tylko nie wiem czy będę miała teraz do tego głowę.
No to kończę , do następnego !
    Jeden komentarz = Zachęta do pisania następnego rozdziału


niedziela, 23 marca 2014

5.Czyli to już koniec ?

Atmosfera która panowała w drodze do nie wiadomo gdzie była dość napięta.Zayn i Liam cały czas zerkali na siebie posyłając sobie mordercze spojrzenia.Nikt nie pisnął ani słowem. Tak w ogóle to gdzie my jedziemy ?
Zaparkowaliśmy przed jakimś budynkiem który miał chyba ponad dwa metry.Zayn wyciągnął z bagażnika ubrania i podał mi je .
-Masz przebierz się .
Chrząknęłam na co oby dwoje obrócili się w drugą stronę.Ubrałam tą jakże obcisłą czarną spódnicę i białą koszulę.Dopięłam ostatnie guziki i upięłam włosy w wysokiego koka.
-Już.
Fuknęłam,dziewiętnastolatek uśmiechnął się szeroko.Po chwili nasza trójka zmierzała do środka.Malik otworzył mi wielkie szklane drzwi i udaliśmy się w głąb budynku.Wnętrze było urządzone na bogato,przynajmniej tak mi się wydawało.Pomieszczenie było wielkie,a ściany były biało-czarne,podobnie jak w domu Malika.
W rogu stała biała skórzana kanapa i szklany stolik.
Lampa była kryształowa,stało tam kilka czarnych biurek a za nimi nieskazitelni pracownicy.Ogromne szyby zdobiły to pomieszczenie,nagle do środka wparował wysoki facet wyglądał na około dwadzieścia parę lat.
Był w czarnym płaszczu a jego włosy były postawione na żelu.Przystanął obok nas i zwrócił się do dziewiętnastolatka.
-Zapraszam panie Malik.
Posłał mi ciepły uśmiech i wszyscy podążyliśmy za nim.
Weszliśmy do jego gabinetu,również urządzonego za miliony.Usiedliśmy na czarnej kanapie,pomyślałam albo teraz ,albo nigdy.
-Przepraszam,muszę skorzystać.
Zayn zmierzył mnie wzrokiem,ale to chyba oczywiste że nie mógł iść za mną.Dwudziestoparolatek wskazał mi łazienkę i wrócił do Liama i Zayna.Zamknęłam się na klucz,otworzyłam okno i zgrabnie przez nie wyszłam na zewnątrz.No prawie, nie licząc iż potargałam trochę ta tandetną spódnicę.Który dziś jest ? Kurde miałam się spotkać dziś z Deanem.Szłam spacerkiem czując wolność.
Odkluczowałam drzwi od mieszkania i szybko ogarnęłam swój pokój.Zrzuciłam z siebie te obcisłe rzeczy i natychmiast wsunęłam się w moje getry w paski do tego założyłam czarną bluzę z kapturem.Jak to miałam w zwyczaju potrzeba mi było włożyć komórkę do torebki...ahh tak Malik mi ją skonfiskował.Zakluczyłam

drzwi i udałam się w stronę tej kawiarenki w której ostatnio było nasze ,,spotkanie''. Nie musiałam wchodzić,żeby zobaczyć że już czeka.Wyróżniał się tym że otaczali go mężczyźni w garniturach.Miałam chęć go udusić.Weszłam do kawiarni i nie zwracając uwagi na przyglądających się nam ludzi spoliczkowałam go.
-Oszukałeś mnie !
Wrzasnęłam,a on najwyraźniej się wkurzył.Przybił mnie do ściany i uderzył w twarz a potem w brzuch.
-Trochę grzeczniej,nie uważasz ?
Pchnął mnie do schowka na miotły,spojrzał na mnie po czym oblizał wargi.Przybił mnie do ściany,a jego dłoń jeździła po moim policzku.W jego oczach widziałam pożądanie.Spodziewałam się najgorszego.Pocałował mnie ale ja tego pocałunku nie odwzajemniłam.Próbowałam się uwolnić,ale był za silny.Zaczął składać pocałunki na mojej szyi.Nie chciałam na niego patrzeć,po prostu zamknęłam oczy.Nagle uświadomiłam sobie że nie mam już na sobie jego obleśnych łap.Otworzyłam oczy.Zayn siedział na nim i obkładał go pięściami przy tym krzycząc.
-Zabiję cię,rozumiesz?
Ale gdy tylko mnie zauważył wstał i patrzyliśmy sobie w oczy.Pobiegłam do niego i wtuliłam się w jego tors.Teraz nie liczyło się że to był Zayn,który tak mnie zranił.Potrzebowałam teraz wsparcia.



Płakałam w jego koszulkę a on tylko głaskał mnie po włosach.Było tak jak kiedyś,w jego objęciach czułam się bezpieczna,ale nie mogłam zapominać co mi zrobił.Kiedy już opanowałam łzy,szepnęłam cicho do jego ucha.
-Dziękuję.
***
Dopiero kiedy wyszliśmy z schowka na miotły,zobaczyłam że Zayn jest ranny.Z jego brwi sączyła się czerwona ciecz.Zaczęłam panikować.
-Zayn ty jesteś ranny!
Chłopak zaczął się śmiać.Czy to co powiedziałam było aż takie śmieszne.Na oko rana wyglądała na dość głęboką.
-Nie panikuj,to tylko małe zadrapanie.
Ha ha ale mi małe zadrapanie.Na moje szczęście nie daleko znajdowała się apteka.Zaciągnęłam go tam i kupiłam wodę utlenioną i opatrunek.Weszliśmy do łazienki,oczywiście to ja musiałam iść do męskiej ughh.Zaczęłam odkażać jego ranę,a on czasami jęczał z bólu.
-Przepraszam...przepraszam.
Mówiłam cicho,a on się tylko ze mnie śmiał.Wyjęłam opatrunek i chciałam mu opatrzyć ranę,ale gdy tylko zbliżyłam to coś do jego rany złapał mnie za nadgarstki a ja posłałam mu pytające spojrzenie.
-Nie będę chodził z plastrem na czole.
Zaśmiał się ,próbowałam jeszcze kilka razy ale mi się nie udało.W końcu odpuściłam.Wyszliśmy z tego cuchnącego pomieszczenia a ludzie którzy widzieli że wychodzę z męskiej krzywo na mnie patrzyli.Zayn złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął na parking.
-Skończyłem moją misję,więc powinienem cię wypuścić.Masz wybór albo będziemy współpracować i załatwimy Deana,albo tu się nasze drogi rozchodzą.
Nie miałam zamiaru współpracować z Malikiem to mogłoby pogorszyć mój stan,,wolności''. Co by było gdybym znowu nie mogła go zostawić.Nie chcę przeżywać tego wszystkiego od nowa.
-Wybieram wolność.
Na jego twarzy pojawił się smutek,nie takiej odpowiedzi się spodziewał.Ale i tak nie miałam zamiaru jej zmienić.Jego uścisk się zluźnił,puścił mój nadgarstek.

 -Czyli to już koniec?
Spuściłam głowę na znak ,,tak''.Przeszłam kilka kroków i odwróciłam się na chwilę.Dalej tam stał.
-Żegnaj.
Powiedziałam szorstko i ruszyłam w stronę swojego mieszkania.

---------------------------
Hellooo....podoba wam się ? Zdziwieni że rozdział tak wcześnie .Tłumaczę,miałam wenę :).
Dziękuję za 4 kom pod ostatnim rozdziałem.Będzie mi miło jeżeli pod tym również znajdzie się przynajmniej 4 komentarze. Wydaję mi się że rozdział wyszedł dłuższy .A i żeby rozwiać wrazie czegoś nie pewność to nie jest koniec opowiadania....o jeszcze trochę was pomęczę :D
Wpadłam na taki pomysł nie wiem czy dobry...no że wy na swoim blogu zaprosilibyście do czytania mojego bloga a ja tutaj do czytania waszego.Jakby ktoś był chętny to niech poda w komentarzu link do swojego bloga.A jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?
No to ten kończę ...GOODBYE .

piątek, 21 marca 2014

4.Co robiłaś kiedy...?

Stałam tam łapiąc powietrze gdy nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach już niedługo dowiedziałam się kto był ich właścicielem.
-Gdzie Ci się śpieszy kochanie ?
Wymamrotał mi do ucha , obróciłam się a tu Zayn.Ale przecież Toyota odjechała .Widziałam to ! Liam..ughh.
-Chciałam się przejść,duszno u was.
Fuknęłam po czym obróciłam się na pięcie i podążyłam w kierunku drzwi.Chciałam powędrować do ''swojego'' pokoju ,ale mi to uniemożliwiono.Obróciłam się z pytającym wyrazem twarzy a on tylko wzruszył ramionami.Usiedliśmy na kanapie...żeby nie było pomyłek ja na jednym a on na drugim końcu .
Nikt się nie odzywał trwała cisza,tak ta niesforna cisza .
-Więc co robiłaś po naszym rozstaniu ?
Uniosłam obie brwi do góry,czyżby pana Malika to interesowało ?Nie miałam zamiaru powiedzieć mu że stałam się wrakiem człowieka,płakałam dniem i nocą.Przestałam chodzić na imprezy,całymi dniami siedziałam w domu i myślałam,,Gdyby nie ja''.Nie chciałam żeby myślał że jestem słaba.Zdziwiło mnie to pytanie,ale po dość długim zastanowieniu odpowiedziałam mu ''życzliwie''.
-Emm... no nic,wiesz imprezowałam i robiłam wszystko to co przed naszym rozstaniem a ty ?
Chłopak spojrzał na mnie najwyraźniej zaskoczony moją odpowiedzią . Zaczął się zastanawiać i znowu powstała między nami ta niesforna i przytłaczająca cisza ughh.
-Też nic,a ty wciąż jesteś tą cwaniarą ?
Zaśmiał się.Po jego oczach poznałam,że kłamał co do pierwszych wyrazów.Już miałam mu się odgryźć,ale usłyszałam samochód i wpadłam na lepszy pomysł . Gdy tylko Liam wszedł do środka od razu na niego wyskoczyłam i zaczęłam całować.Kątem oka zauważyłam,że na twarzy Zayna pojawił się grymas a oczy zdradzały,że był zły.Wyszedł z salonu a ja szybko oderwałam się od jego kolegi.Przejechałam palcem po wardzę,uśmiechnęłam się cwaniacko do chłopaka i pozostawiłam go w tymczasowym ,,osłupieniu''.
***
Siedziałam na parapecie oglądając widoki za oknem,gdy usłyszałam wrzaski dobiegające z dołu.Otworzyłam drzwi i postanowiłam przysłuchać się ich rozmowie.
-Masz ją zostawić w spokoju rozumiesz ?!
Bulwersował się Zayn krzycząc na chłopaka.Tam ten...no Liam spojrzał na niego po czym wykrzyczał mu prosto w twarz.
-Podobno was już nic nie łączy?! No chyba,że Zayn nagle chce powrócić do Black ?
Dziewiętnastolatek już mocno wkurzony krzyknął bezsilnie .
-Odwal się ode mnie !
Chwycił paczkę papierosów i wyszedł z domu trzaskając drzwiami.Cała ta sytuacja wydawała mi się dziwna.
Usłyszałam,że ktoś zmierza w moją stronę szybko zaszyłam się w głebi pokoju i udawałam że o niczym nie wiem.
-Lily.
Usłyszałam delikatny głos Liama,wszedł do pokoju
i usiadło obok mnie.Przez dłuższą chwilę patrzył na mnie aż w końcu się odezwał.
-Chodź jedziemy gdzieś,Zayn kazał cię zawołać.
Zeszłam z nim na dół gdzie czekał Zayn,chwycił mnie za rękę dość delikatnie a po moim ciele rozlało się przyjemne uczucie . Wsiedliśmy do jego czarnej Toyoty i ruszyliśmy jak mi się wydaje na Londyńskie przedmieście.Atmosfera która panowała w drodze do nie wiadomo gdzie była dość napięta.Zayn i Liam cały czas zarkali na siebie posyłając sobie mordercze spojrzenia.Nikt nie pisnął ani słowem. Tak w ogóle to gdzie my jedziemy ?


piątek, 14 marca 2014

3.Sny z przeszłości.

Ciemnooki złączył nasze usta w pocałunku i po mimo tego iż prawie go nie znałam , odwzajemniłam pocałunek jakaś siła zrobiła to za mnie. Wszystko by było świetnie gdyby nie Zayn wparował do pokoju .
-Co wy wyprawiacie ?!
Momentalnie się od siebie odciągnęliśmy,ciemnooki chrząknął widać zdenerwowany a ja szczerz się cieszyłam . Bo co mi może zrobić Zayn , że całowałam się z jego kumplem w końcu nie jesteśmy już razem .
-Liam wyjdź ! A ty Black lepiej uważaj co robisz .
Syknął wkurzony po czym podszedł do mnie patrząc na mnie jak na zabójcę .
-Czyżby Malik był zazdrosny ?
Kurde,powiedziałam to na głos . Dlaczego ja nigdy nie mogę się ugryźć w język . Ku mojemu zdziwieniu dziewiętnastolatek nie odpowiedział mi,tylko wyszedł trzaskając przy tym drzwiami.Jego reakcja mnie szczerze zdziwiła,ale postanowiłam nie wnikać . Położyłam się wygodnie na łóżku i przykryłam cieplutką pierzynką,aż oczy same się zamykały.Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w krainie głębokiego snu.
,,*-Co ty robisz ?
Krzyczał zdenerwowany,dlaczego zawsze tak o mnie się martwił,przecież byłam odpowiedzialna.
-Przestań w końcu mną rządzić,nie jesteś królem!
Chłopak patrzył na mnie złowrogo,próbując się powstrzymać przed tym co za chwilę miał powiedzieć .
Nie dał rady , przypływ emocji zdecydował.Przynajmniej taki mi się wydawało,a może powiedział to specjalnie.
-Martwię się o ciebie,ale ty to masz gdzieś.Wolisz się zabawiać jak głupi dzieciak !
Zayn wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami,pozostawiając mnie samą ze łzami.''*
Obudziłam się cała we łzach,znów ten sen typu przeszłość.Jak ktoś woli,moja pierwsza miłość . Ile kroć działo się coś związanego z moją i Zayna przeszłością nawiedzały mnie takie sny . Wtuliłam się w poduszkę i próbowałam zasnąć.
***
Obudziły mnie nie tyle promienie słońca,co hałas dobiegający z dołu .Powoli wygramoliłam się z łóżka i zeszłam na dół po schodach .Chrząknęłam na co oby dwoje obrócili się w moją stronę.
-Ahh,masz przyszykowane ubrania w łazience.Weź prysznic,i zejdź na śniadanie.
Wielki Zayn powiedział bez emocji jak to miał w naturze i wrócił do swojej czynności czyli do niczego ciekawego.Nie chcąc go rozłościć,pomaszerowałam grzecznie do łazienki.Umyłam się szybko i ubrałam się w przygotowane ciuchy.Moja biała koszulka na ramiączkach i czarne dresy . Włosy upięłam w nieładnego koka i pomaszerowałam z powrotem na dół .
Usiadłam na krześle z kubkiem gorącej herbaty.
-Częstuj się .
Powiedział głupkowato Malik,po czym wskazał na stół.Na którym znajdowało się kilka kromek chleba,masło itp.
-Nie jestem głodna.
Fuknęłam oschle . Momentalnie Zayn oderwał się od swojej roboty mianowicie przeliczania forsy . Spojrzał na mnie złowieszczo , ale za raz potem odetchnął ciężko i warknął stanowczo.
-Black nie rób problemu.
Wzruszyłam ramionami i zrobiłam minę z serii
,,że ja ?''.Chłopak machnął ręką i wzdychał coś tam pod nosem , nic zrozumiałego . Kiszki mi marsza grały,ale nie mogłam dać satysfakcji Malikowi,że mnie do czegoś przekonał.O nie,po moim trupie.Weszłam na górę i usiadłam na dość wygodnym łóżku.Po chwili Malik wszedł do pokoju .
-Jadę załatwić sprawy.
Popatrzyłam na niego,jakież to sprawy ? Z resztą nie moja sprawa . Nagle coś sobie uświadomiłam.
-Zostaję z Liamem ?
Zapytałam uroczo ,uśmiechając się od ucha do ucha.To było by wspaniałe...nie jednak chodziło o to,żeby wkurzyć Malika .
-Jedzie ze mną i bez żadnych trików.
Zrobiłam grymas po czy chłopak wstał i wyszedł zamykając za sobą drzwi . Podeszłam do okna, po chwili jego czarna Toyota odjechała w nieznanym kierunku.Podsząsłam za klamkę ,otwarte co mnie zdziwiło.Wszystkie drzwi wyjściowe były zamknięte oprócz jednych tylnich .Czy to może być podstęp ?

Nie raczej nie. Aż uśmiech wkradł mi się na twarz,wyszłam i niestety musiałam obiec dom żeby znaleźć się obok jezdni.Stałam tam łapiąc powietrze gdy nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach już niedługo dowiedziałam się kto był ich właścicielem.
-Gdzie Ci się śpieszysz kochanie ?
------------------------------------------
Hey folks! Jak wam się podoba ? Bardzo proszę jeśli to czytasz skomentuj choćby zwykłą liczbą ,,1'',,3''itd. Następny rozdział  pojawi się prawdopodobnie w piątek za tydzień . Może wcześniej,wszystko zależ kiedy mi wena przyjdzie . 
Pozdrawiam ,

poniedziałek, 10 marca 2014

2.Nieudany początek.

Dziewczyna obróciła się na pięcie i odeszła .Wyjęłam telefon,dwie wiadomości od Deana .
-Tu się chowasz księżniczko ?
Oderwałam wzrok od wyświetlacza ,żeby zobaczyć tego
księcia.Oczywiście okazał się nim nie kto inny jak Dean ,cóż na pewno nie był on moim księciem.
-Czego chcesz ?
Syknęłam bez żadnych emocji , mężczyzna uśmiechnął się chytrze i popatrzył na mnie , wiedziałam o co mu chodzi ...przysługa .
Odetchnęłam ciężko a on przyjął to za znak , że ma mówić.
-Znasz Zayna Malika prawda , skarbie ?
Odwróciłam głowę , nie chciałam już o nim słyszeć . Pokiwałam głową że nie .Kątem oka zauważyłam,że na twarzy Deana pojawił się grymas a jego oczy zdradzały że to go wkurzyło.
Pociągnął za mój podbródek tak,że musiałam patrzyć na niego ahhh.
-Wiem ,że go znasz .
Podniosłam do góry brwi na co on lekko się uśmiechnął . Najbardziej chytrze jak potrafił.
-To po co się pytasz ? Tak czy siak nie będę nic robić.
Wypaliłam ze złości , czy on zawsze musi wszystko wiedzieć .
Nawet nie wiecie jakie to wkurzające , kiedy ktoś zna przebieg każdego twojego związku.
-Grzeczniej,kochanie.
Syknął chamsko.Podał mi broń,jakąś mapę po czym łaskawie się odezwał żeby mi to wszytsko wytłumaczyć.
-Masz go załatwić,znasz go lepiej niż ja poradzisz sobie.Za cztery dni sprawdzę jak ci idze .Nawet nie próbuj mi się sprzeciwiać .
Syknął złośliwie , za nim zdążyłam coś powiedzieć książę odszedł wraz ze swoją zasraną szlachtą.W sumie to nie był to dla mnie taki zły pomysł . Zemścić się na Zaynie i za jednym razem skończyć z władzą którą miał nade mną Dean.
Na mojej twarzy pojawił się podstępny uśmiech . Szybko dokończyłam swoją Late po czym wstałam od stolika i po chwili szukałam swojego czarnego Rang Rovera . Odpaliłam samochód i zmierzałam w stronę domu. Otworzyłam drzwi,została mi godzina.Wbiegłam po schodach do pokoju , przebrałam się w jeansy  i białą koszulkę na ramiączkach z czarnymi napisami . Włożyłam czarne buty za kostkę a na ramię zarzuciłam skórzaną torebkę do której wrzuciłam pistolet.Musnęłam usta błyszczykiem a na nos założyłam okulary przeciw słoneczne i już byłam gotowa . Wsiadłam do swojego Rang Rovera , mój cel bar w środku Londynu .Zaparkowałam auto i wolnym krokiem weszłam do środka .Do moich nozdrzy dotarła woń alkocholu i dymu papierosowego . Usiadłam przy stoliku i czekałam na swoją zdobycz , już po chwili do środka wszedł Zayn , ale za raz , za raz nie sam . Szanowny Dean nie przewidział że będzie ich dwóch .
-Znowu się spotykamy .
Dziewiętnastolatek szepnął mi ducha swoim ochrypłym głosem .
Byłam przekonana że to on,wszędzie rozpoznam tą mieszaninę tytoniu i męskich perfum .Nie wiem dlaczego , ale zawsze kiedy tak robił po mojej skórze przebiegał przyjemny dreszczyk. Uniosłam obie brwi do góry a chłopak  uśmiechnął się chytrze .
Ten uśmiech nie świadczy o niczym dobrym .
-Co ty tutaj robisz ?
Wyczułam że będą kłopoty,uśmiechnęłam się nie pewnie po czym wstałam od stołu .
-Nieważne , i tak miałam zamiar wyjść.
Przyśpieszyłam kroku i wyszłam z baru udając się ...no właśnie gdzie ? Zabiję Deana ...zabiję,uduszę i zatłuczę .Kazał mi iść samej na ich dwóch ...nie no geniusz .Nie zaszłam za daleko bo ktoś złapał mnie za nadgarstek .
-Nie uciekaj .
A potem Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy na czerwonym dywanie .
***
Otworzyłam powieki , pierwsze co zauważyłam to dziewiętnastolatka palącego papierosa i spoglądającego na mnie.Podszedł do mnie i złapał mnie za podbródek , a jednak miał coś wspólnego z Deanem ...ten sam odruch . Patrzyliśmy sobie w oczy . Chłopak przeczesał palcami włosy po czym podał mi podkoszulek i dodał .
-Idź weź prysznic królewno, masz piętnaście minut .
Posłusznie powędrowałam do łazienki , odkręciłam wodę i szybko wskoczyłam pod prysznic . Zimna woda zmyła ze mnie poczucie chęci zabicia wszystkich do okoła . Umycie się zajęło mi dziesięć minut , ubrałam tą dość dużo za dużą koszulę . Z resztą co ja się dziwie miałam zaledwie 156 cm a Zayn 175 cm .
Mocno pchnęłam drzwi od łazienki i wyszłam dumnie.Usiadłam na łóżku,drzwi się  otworzyły a do środka wszedł ten kolega Zayna. Usiadł obok mnie i zaczął się śmiać.
-Śmiesznie wyglądasz w tej koszuli .
Nie dziwie mu się , podkoszulek sięgał mi za kolana . Wystawiłam mu język po czym oboje zaczęliśmy się śmiać jak jakieś dzieci śmiejące się z byle gówna .

-Nie dziwę się ,że Zayn zakochał się w twoim śmiechu jest naprawdę uroczy .
Co ? Zarumieniłam się , ale też zdziwiło mnie co powiedział ten chłopak , Zayn nigdy by mi nie powiedział ,że podoba mu się mój śmiech . Tak potrafił być delikatny i czuły , ale nigdy nie prawił mi komplementów . Nie wiem dlaczego ale nasze twarze niebezpiecznie blisko się do siebie zbliżyły . Ciemnooki złączył nasze usta w pocałunku i po mimo tego iż prawie go nie znałam , odwzajemniłam pocałunek jakaś siła zrobiła to za mnie. Wszystko by było świetnie gdyby nie Zayn wparował do pokoju .
-Co wy wyprawiacie ?!
----------------------------------------
Hello everybody ! Więc jak wam się podoba ? Następny rozdział postaram się dodać w piątek ...może wcześniej ;) . Nie uważacie że za dużo dzieje się w tym rozdziale , ja mam takie wrażenie .
Więc to tyle ode mnie ...do następnego !
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

piątek, 7 marca 2014

1.Przysługa.

 Ciężkie kroki zbliżały się w moją stronę , po chwili moim oczom ukazał się Dean . Wysoki mężczyzna z chytrym uśmiechem na twarzy . Mówiłam już jak bardzo go nienawidzę , jeśli nie to sprostuję . Nienawidzę Deana.Pewnego czasu pomógł mi , więc wiszę mu przysługę.Za tem pewnie po to mnie tu zaciągnął.Mężczyzna stanął przy oknie które dawało jedyne światło w tym pokoju a swój wzrok skupił na widokach , a raczej na żyjącym Londynie dniem i nocą. Ludzie tutaj potrafili o czwartej nad ranem spacerować po parku jak gdyby nigdy nic , z resztą ja też nie byłam lepsza . Po chwili Dean skupił swój wzrok jedynie na mnie , aż się zarumieniłam ahhh.
Odwróciłam natychmiastowo głowę i syknęłam do niego z pogardą.
-Co się tak gapisz ? Dziewczyny nie widziałeś ?!
Jak widzę wielki Pan Dean nie ma zamiaru mi odpowiadać , tak stwierdzam , że to dalej ten sam irytujący Dean.Uśmiechnął się głupkowato po czym spojrzał na mnie . Jego oczy nie zdradzały żadnych emocji przez co jeszcze bardziej mnie irytował.
-Nic się nie zmieniłaś , skarbie .Pamiętasz,że wisisz mi przysługę , prawda ?
Podniósł mój podbródek do góry tak żebym na niego spojrzała . Jego wzrok przeszywał mnie na wylot , po chwili powtórzył pytanie już mniej łagodnie .
-Prawda ?
Pokiwałam tylko głową , nie miała ochoty się z nim kłócić . Mężczyzna a raczej podły szczur uśmiechnął się chytrze jak to miał w zwyczaju . Rzucił jeszcze ostatnie słowa.
-I tego się trzymaj.
Wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami , usiadłam na podłodze i przyciągnęła do siebie kolana w które włożyłam głowę . Moje rozczochrane włosy ukrywały twarz z której można było wyczytać bezradność.Otrząsnęłam się , w każdym razie nie miałam zamiaru tu dłużej siedzieć i czekać na rycerza na białym koniu . Otworzyłam okno , wystawiłam przez nie głowę nie było wysoko. Dasz radę dodawałam sobie otuchę . Ukucłam na parapecie po czym zgrabnie z niego skoczyłam.Zaczęłam biec żeby jak najszybciej się oddalić od tego mieszkania.
Przystanęłam żeby trochę odpocząć , ale to nie był dobry pomysł .Za raz wyskoczył na mnie jakiś koleś ale na szczęście szybkim ruchem go powaliłam i znieruchomiałam . Dean będzie mnie szukał ,nie odpuści.W sumie dlaczego ja uciekłam przecież prędzej czy później mnie znajdzie on ma ludzi dosłownie wszędzie . Odkluczowałam drzwi do mieszkania po czym szybko wskoczyłam do łazienki.Odkręciłam wodę i zrzuciłam z siebie te brudne ciuchy.Powoli weszłam do wanny , zamknęłam oczy , żeby choć trochę się odprężyć. Poczułam jak automatycznie się rozluźniam .Jaki interes może mieć do mnie Dean ? W końcu gdyby chciał kogoś ,,zniknąć'' załatwił by to sam w końcu ma to doświadczenie . Hymmm...to coś czego on nie może zrobić, właśnie nie wiadomo co ? I nie wiadomo czemu ?
Nie zastanawiając się nad tym dłużej wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem a z moich włosów kapały krople wody.
Podeszłam do szafy.Wciągnęłam na siebie czarne rurki , białą bokserkę i koszulę w kratę , którą wręcz uwielbiałam . Włosy spięłam w koka,na nogi włożyłam białe vansy. Wrzuciłam do torebki tylko najpotrzebniejsze pierdołki typu telefon , portfel.Już prawie byłam gotowa do wyjścia , musnęłam lekko wargi błyszczykiem i wyszłam z domu udając się w stronę galerii .


***
Wstąpiłam do mojej ulubionej kafejki Susan's cafe, usiadłam przy stoliku . Po chwili podeszła do mnie średniego wzrostu brunetka z idealną figurą ,zabiłabym żeby tak wyglądać .
-Mogę przyjąć zamówienie ?
Dziewczyna wyjęła zeszycik i długopis czekając na zamówienie.
Irytowało mnie jej przytupywanie , chyba mam prawo się zastanowić . Dokładnie wiedziałam co zamówić to co zwykle.
-Poproszę czarną Late .
Brunetka zapisała to sobie po czym uśmiechnęła się ciepło i zwróciła się do mnie .
-Coś jeszcze ?
Pokiwałam głową , że nie ...wiem , wiem nie jestem wychowana.
Dziewczyna obróciła się na pięcie i odeszła .Wyjęłam telefon,dwie wiadomości od Deana .
-Tu się chowasz księżniczko ?
------------------------------------------------------
Nie mogłam wytrzymać , więc o to tym sposobem jest już pierwszy rozdział . Mam nadzieję , że wam się spodoba . A o to nowy zwiastun do tego opowiadania , więc są dwa .
Dziękuję wam za to że komentujecie , ahh jeszcze żeby was nie zmylił ten rozdział . To opowiadanie będzie takie gangsterskie ;) Ale nie takie jak teraz są , czyli typowa ,,gangsta'' . To dopiero początek.
SO , GOODBYE !