sobota, 5 kwietnia 2014

7.1/2.Nic się nie zmieniłaś.

Pip...pip...pip sięgnęłam ręką by wyłączyć zegarek,który przez przypadek zrzuciłam.Leniwie wstałam z łóżka i postanowiłam wziąć zimny prysznic.
Ubrałam miętowe rurki i podkoszulek z napisem
I love sweets ... VERY .Włosy spięłam w niechlujnego koczka.Nie wyglądałam powalająco ,ale nie potrzeba mi było tak wyglądać.Wyjęłam jogurt wiśniowy...tylko to miała w lodówce.Wypuściłam kłębek powietrza z ust.Nie miałam nic dziś do roboty...czas zająć się mieszkaniem.
Zarzuciłam czarną bluzę i wyszłam na ,,zakupy''.
Szłam ulicami Londynu a wiatr spowodował,że zaciągnęłam bluzę na drżące z zimna ręce .Otworzyłam wielkie drzwi supermarketu i weszła do środka a moje ciało oblało przyjemne ciepło. Wzięłam wózek i szybko przemierzałam regały wrzucając do wózka artykuły sporzywcze . Włożyłam cztery paczki chipsów i pędem pobiegłam do kasy.Kobieta szybko mnie obsłużyła i już byłam w drodzę do domu.Na chwile jeszcze weszłam do kawiarni po moją ulubioną kawę.Usiadłam przy stoliku i czekałam na realizację zamówienia . Po czułam na szyi zimny oddech a do moich nozdrzy dotarł zapach męskich perfum pomieszanych z tytoniem.
-Czego chcesz Zayn ?
Warknęłam na co chłopak wykrzywił twarz w grymasie.
Obszedł do okoła i siadł na przeciwko mnie.No jego to się tu najmniej spowdziewałam.Chłopak uśmiechnął się cwaniacko i zaśmiał się ukazując szereg swoich idealnie białych zębów.
-Oj mała,głupiutka Lily.
Uniosłam do góry brew , nie zrozumiałam o co mu chodziło czyżby znowu zaczynał.
-Dlaczego głupiutka ?
Chłopak prychnął i spojrzał na mnie z niedowierzaniem.Przeczesał palcami włosy i po chwili łaskawie raczył odpowiedzieć na moje pytanie.
-Ty naprawdę nic nie wiesz ?
Pokręciłam przecząco głową jego kąciki ust lekko podniosły się do góry . A zapach wiercił dziurę w moich nozdrzach,a gdzie jego kolega ? Malik przyszedł bez obstawy.
-Rob jest synem Deana przyjechał tu po ciebie a nie dla ciebie Lily.
Próbowałam powstrzymać chichot ale nie mogłam.Po chwili wybuchłam śmiechem a Malik obdarzył mnie morderczym spojrzeniem.

-Dlatego nie możesz iść z nim nigdzie.
Nacisnął na słowo ,,NIGDZIE'' naprawdę myślał że go posłucham.Niby taki bystry a taki głupi.
-Nie możesz mi niczego bronić , nie wież gdyby jednak to była prawda poradzę sobie.Nie potrzebuje twojej opieki okey ?
Chłopak uśmiechnął się podejrzliwie po czym wysyczał do mojego ucha.
-Zachowujesz się jak dawniej,myślisz że sama ze wszystkim dasz radę . Nic się nie zmieniłaś Black.
Zobaczymy czy tak samo będziesz mnie lekceważyć po waszym przyjacielskim spotkaniu.Do zobaczenia Black.
Popatrzył ponuro i wstał z miejsca ruszając w kierunku drzwi.
-My już się nie zobaczymy Malik.
Dzięwiętnastolatek prychnął i wyszedł z pomieszczenie przez tą jego gadkę zaczynałam mieć obawy . ALE Rob nigdy by nie...a może...nie jednak nie . Poprawiłam włosy i również wyszłam przygotować się na moje dzisiejsze spotkanie.
-----------------------------------
Witam ! Jak pewnie zauważyliście dodaję dzisiaj tylko połowę rozdziału :(
Nie mam za dużo czasu dlatego szybko znikam ale przedtem chcę was przeprosić że tak długo nie dodawałam a teraz daję wam tylko połowę . Przepraszam...w najbliższej przyszłości spróbuję wam to wynagrodzić :)

2 komentarze: