Zaparkowaliśmy przed jakimś budynkiem który miał chyba ponad dwa metry.Zayn wyciągnął z bagażnika ubrania i podał mi je .
-Masz przebierz się .
Chrząknęłam na co oby dwoje obrócili się w drugą stronę.Ubrałam tą jakże obcisłą czarną spódnicę i białą koszulę.Dopięłam ostatnie guziki i upięłam włosy w wysokiego koka.
-Już.
Fuknęłam,dziewiętnastolatek uśmiechnął się szeroko.Po chwili nasza trójka zmierzała do środka.Malik otworzył mi wielkie szklane drzwi i udaliśmy się w głąb budynku.Wnętrze było urządzone na bogato,przynajmniej tak mi się wydawało.Pomieszczenie było wielkie,a ściany były biało-czarne,podobnie jak w domu Malika.
W rogu stała biała skórzana kanapa i szklany stolik.
Lampa była kryształowa,stało tam kilka czarnych biurek a za nimi nieskazitelni pracownicy.Ogromne szyby zdobiły to pomieszczenie,nagle do środka wparował wysoki facet wyglądał na około dwadzieścia parę lat.
Był w czarnym płaszczu a jego włosy były postawione na żelu.Przystanął obok nas i zwrócił się do dziewiętnastolatka.
-Zapraszam panie Malik.
Posłał mi ciepły uśmiech i wszyscy podążyliśmy za nim.
Weszliśmy do jego gabinetu,również urządzonego za miliony.Usiedliśmy na czarnej kanapie,pomyślałam albo teraz ,albo nigdy.
-Przepraszam,muszę skorzystać.
Zayn zmierzył mnie wzrokiem,ale to chyba oczywiste że nie mógł iść za mną.Dwudziestoparolatek wskazał mi łazienkę i wrócił do Liama i Zayna.Zamknęłam się na klucz,otworzyłam okno i zgrabnie przez nie wyszłam na zewnątrz.No prawie, nie licząc iż potargałam trochę ta tandetną spódnicę.Który dziś jest ? Kurde miałam się spotkać dziś z Deanem.Szłam spacerkiem czując wolność.
Odkluczowałam drzwi od mieszkania i szybko ogarnęłam swój pokój.Zrzuciłam z siebie te obcisłe rzeczy i natychmiast wsunęłam się w moje getry w paski do tego założyłam czarną bluzę z kapturem.Jak to miałam w zwyczaju potrzeba mi było włożyć komórkę do torebki...ahh tak Malik mi ją skonfiskował.Zakluczyłam
drzwi i udałam się w stronę tej kawiarenki w której ostatnio było nasze ,,spotkanie''. Nie musiałam wchodzić,żeby zobaczyć że już czeka.Wyróżniał się tym że otaczali go mężczyźni w garniturach.Miałam chęć go udusić.Weszłam do kawiarni i nie zwracając uwagi na przyglądających się nam ludzi spoliczkowałam go.
-Oszukałeś mnie !
Wrzasnęłam,a on najwyraźniej się wkurzył.Przybił mnie do ściany i uderzył w twarz a potem w brzuch.
-Trochę grzeczniej,nie uważasz ?
Pchnął mnie do schowka na miotły,spojrzał na mnie po czym oblizał wargi.Przybił mnie do ściany,a jego dłoń jeździła po moim policzku.W jego oczach widziałam pożądanie.Spodziewałam się najgorszego.Pocałował mnie ale ja tego pocałunku nie odwzajemniłam.Próbowałam się uwolnić,ale był za silny.Zaczął składać pocałunki na mojej szyi.Nie chciałam na niego patrzeć,po prostu zamknęłam oczy.Nagle uświadomiłam sobie że nie mam już na sobie jego obleśnych łap.Otworzyłam oczy.Zayn siedział na nim i obkładał go pięściami przy tym krzycząc.
-Zabiję cię,rozumiesz?
Ale gdy tylko mnie zauważył wstał i patrzyliśmy sobie w oczy.Pobiegłam do niego i wtuliłam się w jego tors.Teraz nie liczyło się że to był Zayn,który tak mnie zranił.Potrzebowałam teraz wsparcia.
Płakałam w jego koszulkę a on tylko głaskał mnie po włosach.Było tak jak kiedyś,w jego objęciach czułam się bezpieczna,ale nie mogłam zapominać co mi zrobił.Kiedy już opanowałam łzy,szepnęłam cicho do jego ucha.
-Dziękuję.
***
Dopiero kiedy wyszliśmy z schowka na miotły,zobaczyłam że Zayn jest ranny.Z jego brwi sączyła się czerwona ciecz.Zaczęłam panikować.
-Zayn ty jesteś ranny!
Chłopak zaczął się śmiać.Czy to co powiedziałam było aż takie śmieszne.Na oko rana wyglądała na dość głęboką.
-Nie panikuj,to tylko małe zadrapanie.
Ha ha ale mi małe zadrapanie.Na moje szczęście nie daleko znajdowała się apteka.Zaciągnęłam go tam i kupiłam wodę utlenioną i opatrunek.Weszliśmy do łazienki,oczywiście to ja musiałam iść do męskiej ughh.Zaczęłam odkażać jego ranę,a on czasami jęczał z bólu.
-Przepraszam...przepraszam.
Mówiłam cicho,a on się tylko ze mnie śmiał.Wyjęłam opatrunek i chciałam mu opatrzyć ranę,ale gdy tylko zbliżyłam to coś do jego rany złapał mnie za nadgarstki a ja posłałam mu pytające spojrzenie.
-Nie będę chodził z plastrem na czole.
Zaśmiał się ,próbowałam jeszcze kilka razy ale mi się nie udało.W końcu odpuściłam.Wyszliśmy z tego cuchnącego pomieszczenia a ludzie którzy widzieli że wychodzę z męskiej krzywo na mnie patrzyli.Zayn złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął na parking.
-Skończyłem moją misję,więc powinienem cię wypuścić.Masz wybór albo będziemy współpracować i załatwimy Deana,albo tu się nasze drogi rozchodzą.
Nie miałam zamiaru współpracować z Malikiem to mogłoby pogorszyć mój stan,,wolności''. Co by było gdybym znowu nie mogła go zostawić.Nie chcę przeżywać tego wszystkiego od nowa.
-Wybieram wolność.
Na jego twarzy pojawił się smutek,nie takiej odpowiedzi się spodziewał.Ale i tak nie miałam zamiaru jej zmienić.Jego uścisk się zluźnił,puścił mój nadgarstek.
-Czyli to już koniec?
Spuściłam głowę na znak ,,tak''.Przeszłam kilka kroków i odwróciłam się na chwilę.Dalej tam stał.
-Żegnaj.
Powiedziałam szorstko i ruszyłam w stronę swojego mieszkania.
Hellooo....podoba wam się ? Zdziwieni że rozdział tak wcześnie .Tłumaczę,miałam wenę :).
Dziękuję za 4 kom pod ostatnim rozdziałem.Będzie mi miło jeżeli pod tym również znajdzie się przynajmniej 4 komentarze. Wydaję mi się że rozdział wyszedł dłuższy .A i żeby rozwiać wrazie czegoś nie pewność to nie jest koniec opowiadania....o jeszcze trochę was pomęczę :D
Wpadłam na taki pomysł nie wiem czy dobry...no że wy na swoim blogu zaprosilibyście do czytania mojego bloga a ja tutaj do czytania waszego.Jakby ktoś był chętny to niech poda w komentarzu link do swojego bloga.A jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?
No to ten kończę ...GOODBYE .

Jaki kochany że ją uratował :D szczerze to mam nadzieję że ona jednak wróci do Malika :* czekam na następny
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział :D życzę weny :*
OdpowiedzUsuńOOO.. WOW!!! Jest cudowny!! Nie spodziewałam się tego!! Jestem pozytywnie zaskoczona!! Oby tak dalej!!
OdpowiedzUsuńTak, możesz sobie zmienić czcionkę w tytule, nie ma problemu. :)
OdpowiedzUsuń